<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
		>
<channel>
	<title>Comments on: Nowe Planty</title>
	<atom:link href="http://dzielodzialka.eu/2009/04/16/nowe-planty/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://dzielodzialka.eu/2009/04/16/nowe-planty/</link>
	<description></description>
	<lastBuildDate>Sat, 29 Sep 2012 22:56:00 +0000</lastBuildDate>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>http://wordpress.org/?v=3.4.1</generator>
	<item>
		<title>By: Grażyna</title>
		<link>http://dzielodzialka.eu/2009/04/16/nowe-planty/comment-page-1/#comment-12</link>
		<dc:creator>Grażyna</dc:creator>
		<pubDate>Fri, 24 Apr 2009 08:07:28 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://dzielodzialka.eu/?p=152#comment-12</guid>
		<description>Cześć Piotrze, jak myślę piszesz o bliskich mojemu sercu działkach znajdujących się teraz obok kościoła św. Jadwigi w Krakowie. Moje dzieciństwo upłynęło częściowo na tych działkach, chociaż nikt z &quot;moich&quot; nie miał tam swojej małej posiadłości. Piszesz o &quot;wygenerowaniu&quot; terenu działek przez okrągły, obniżony plac pośrodku. To miejsce po zburzonych budowlach (forcie), które tam kiedyś istniały, a których resztki w latach 60.XX w. (o Boże jak to dawno!)były jeszcze miejscem ryzykownych zabaw wszystkich dzieci z okolicy. To były szczęśliwe czasy, kiedy okalający ten porzucony i zaniedbany teren,  pierścień działek na dawnym fortecznym wale nie był nadmiernie odgrodzony od dorosłych spacerowiczów i dzieci ogrodzeniami, siatkami, ani bramkami. Płotki były raczej niskie i symboliczne. Rosły wówczas jeszcze piękne stare drzewa - pozostałość po tamtym dawnym układzie architektonicznym, podkreślające kolisty kształt terenu działkowego usytuowanego jakby na obrzeżu dawnej zabudowy. Altanki były mało wyszukane, ale można było grasować także obok nich i na działkach, co nie budziło oburzenia. Maluchom dawano truskawki, kwiaty, odpowiadano na ich pytania, czasem wręczano grabki &quot;zatrudniając do pomocy&quot;. Niektórzy działkowcy hodowali gołębie i drób, pamiętam też kury i kaczki o dziwnym upierzeniu. Potem teren pośrodku uporządkowano, ruiny forteczne zburzono, powstał park dostępny dla wszystkich, z alejkami, trawnikami, boiskiem i &quot;miasteczkiem komunikacyjnym&quot;. Jednak odgrodzony od działek.Działkowcy ogrodzili się, można powiedzieć - ufortyfikowali (tradycja miejsca obowiązuje?), choć pewnie mają złudzenia, że ochronili się tym samym od wandali i złodziei. Teraz niezrzeszeni, spoza grona działkowców, o ile wiem, nie mogą obejść całości alejką wiodącą wokół, przypatrując się domkom, kwiatom i drzewom. A tak działo się dawniej. Pamiętam, że z koleżanką co roku wybierałyśmy sobie &quot;swoją&quot; altankę i działkę, a potem zaglądałyśmy co się w nich dzieje, czy róże już kwitną, czy altanka już pomalowana?! Nikomu jakoś to nie przeszkadzało.
Teraz istnieją dwa byty - park i okalające go działki.A ja przestałam tam chodzić. Zawsze jednak będę wspominać tamte czasy, gdy prowadzona przed Dziadka za rękę, z Dziadkiem mojej koleżanki z podwórka wybieraliśmy się na działki. Dziadkowie przysiadali na zruinowanym murku i gadali, a my szalałyśmy... Nasi opiekunowie przestrzegali nas tylko przed wpadnięciem do jakiejś dziury i &quot;znaleziskami&quot; z ruin typu: skorupy, stare bezpieczniki, żelastwo (bo to może niewypał!). Ustalili też, że wejście na czyjąś działkę ma poprzedzać powitanie i pytanie, czy właściciel na to pozwala... Nie wolno było też niczego zrywać bez pozwolenia. Sielanka? Może, ale tak to wspominam. Tyle o przeszłości. Cieszę się Piotrze, że wybrałeś ten Ogród Działkowy, bo chyba go dobrze rozszyfrowałam? Powodzenia - koleżanka z pracy i dawna sąsiadka z dzielnicy
Grażyna Mosio</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Cześć Piotrze, jak myślę piszesz o bliskich mojemu sercu działkach znajdujących się teraz obok kościoła św. Jadwigi w Krakowie. Moje dzieciństwo upłynęło częściowo na tych działkach, chociaż nikt z &#8220;moich&#8221; nie miał tam swojej małej posiadłości. Piszesz o &#8220;wygenerowaniu&#8221; terenu działek przez okrągły, obniżony plac pośrodku. To miejsce po zburzonych budowlach (forcie), które tam kiedyś istniały, a których resztki w latach 60.XX w. (o Boże jak to dawno!)były jeszcze miejscem ryzykownych zabaw wszystkich dzieci z okolicy. To były szczęśliwe czasy, kiedy okalający ten porzucony i zaniedbany teren,  pierścień działek na dawnym fortecznym wale nie był nadmiernie odgrodzony od dorosłych spacerowiczów i dzieci ogrodzeniami, siatkami, ani bramkami. Płotki były raczej niskie i symboliczne. Rosły wówczas jeszcze piękne stare drzewa &#8211; pozostałość po tamtym dawnym układzie architektonicznym, podkreślające kolisty kształt terenu działkowego usytuowanego jakby na obrzeżu dawnej zabudowy. Altanki były mało wyszukane, ale można było grasować także obok nich i na działkach, co nie budziło oburzenia. Maluchom dawano truskawki, kwiaty, odpowiadano na ich pytania, czasem wręczano grabki &#8220;zatrudniając do pomocy&#8221;. Niektórzy działkowcy hodowali gołębie i drób, pamiętam też kury i kaczki o dziwnym upierzeniu. Potem teren pośrodku uporządkowano, ruiny forteczne zburzono, powstał park dostępny dla wszystkich, z alejkami, trawnikami, boiskiem i &#8220;miasteczkiem komunikacyjnym&#8221;. Jednak odgrodzony od działek.Działkowcy ogrodzili się, można powiedzieć &#8211; ufortyfikowali (tradycja miejsca obowiązuje?), choć pewnie mają złudzenia, że ochronili się tym samym od wandali i złodziei. Teraz niezrzeszeni, spoza grona działkowców, o ile wiem, nie mogą obejść całości alejką wiodącą wokół, przypatrując się domkom, kwiatom i drzewom. A tak działo się dawniej. Pamiętam, że z koleżanką co roku wybierałyśmy sobie &#8220;swoją&#8221; altankę i działkę, a potem zaglądałyśmy co się w nich dzieje, czy róże już kwitną, czy altanka już pomalowana?! Nikomu jakoś to nie przeszkadzało.<br />
Teraz istnieją dwa byty &#8211; park i okalające go działki.A ja przestałam tam chodzić. Zawsze jednak będę wspominać tamte czasy, gdy prowadzona przed Dziadka za rękę, z Dziadkiem mojej koleżanki z podwórka wybieraliśmy się na działki. Dziadkowie przysiadali na zruinowanym murku i gadali, a my szalałyśmy&#8230; Nasi opiekunowie przestrzegali nas tylko przed wpadnięciem do jakiejś dziury i &#8220;znaleziskami&#8221; z ruin typu: skorupy, stare bezpieczniki, żelastwo (bo to może niewypał!). Ustalili też, że wejście na czyjąś działkę ma poprzedzać powitanie i pytanie, czy właściciel na to pozwala&#8230; Nie wolno było też niczego zrywać bez pozwolenia. Sielanka? Może, ale tak to wspominam. Tyle o przeszłości. Cieszę się Piotrze, że wybrałeś ten Ogród Działkowy, bo chyba go dobrze rozszyfrowałam? Powodzenia &#8211; koleżanka z pracy i dawna sąsiadka z dzielnicy<br />
Grażyna Mosio</p>
]]></content:encoded>
	</item>
</channel>
</rss>
