Dziecięcy pokój

29 05 2009 :: :: Komentuj

Roch Sulima pisał, że jednym z działkowych kodów jest estetyka dziecięcego pokoju.

Formy altan odwołują się o wyobrażeń bajkowych chatek (chatka Baby Jagi albo chatka Puchatka). Na ścianach pojawiają się postacie z kreskówek: Mickey Mouse, Kaczor Donald, Kot Jinks. Popularne są także wykonane techniką szablonu motyle. Są też słońca zdobiące „frontony” ogrodowych siedzib i drewniane okiennice w wyciętymi w nich serduszkami. Dopełnieniem fantastycznego świata są figurki krasnali i leśnych skrzatów, które wytropić można wśród roślin. Na dachach działkowicze montują bocianie gniazda z tworzywa sztucznego. Wymyśle „zamkowe” formy miewają także karmniki przymocowane na drzewach.

Niektóre altany mają swoje imiona, jak ta, którą znalazłam w krakowskim ROD im. M. Lewińskiego – altana Maryla.

Wdzięczność

28 05 2009 :: :: Komentuj

Ziemia skrywa w sobie różne tajemnice.

Gdyby tak prześledzić choć jeden rok, może miesiąc czy nawet dzień z jej życia, z pewnością niejedno by nas w niej zaskoczyło. Mało, kto dziś potrafi przypatrywać się jej bacznie i nie chodzi tu tylko o obracaniu się wokół własnej osi, ale przede wszystkim o obserwację ziemi-podłoża, po którym stąpamy. Nic dziwnego spuszczenie wzroku na dłużej niż minutę bywa uważane za objaw zakłopotania, zamyślenia, bądź co gorsza znudzenia. Tym, którym ziemia pod względem zamiłowań i/lub pracy jest bliższa, potrafią odróżnić jej gęstość, barwę a nawet zapach. Wiedzą po prostu, co w trawie piszczy.

Pani Zofii- działkowiczce znającej swój ogród od co najmniej kilkunastu lat, ziemia co jakiś czas odkrywa własne skarby. Co prawda pani Zofia obłaskawia ziemie w swym ogródku przekopując ją starannie, oczekując jedynie pięknych plonów swej pracy .Ta jednak kryje w zanadrzu dla niej coś jeszcze- odłamki szkieł i metali (pomijam tu oczywiście nieżywe nornice). Czyżby to ślad alladynowskich podziemnych ogrodów, gdzie kwiaty i drzewa zbudowane były z drogocennych kruszców?

Trzeba kopać dalej, bo jedno jest pewne

człowiek jak podupadnie na zdrowiu, no to działka też podupadnie

- tak twierdzi mąż pani Zofii i z tym twierdzeniem należy się zgodzić!

ASAMBLAŻ

20 05 2009 :: :: Komentuj (1)

Asamblaż (fr. assemblage – gromadzenie, zbieranie, zbiór) jest dzielem złożonym z różnego rodzaju przedmiotów codziennego użytku, bezużytecznych fragmentów, odpadów, form naturalnych – generalnie ze wszelkich możliwych obiektów, które można ze sobą zestawić. Same przedmioty nie są stworzone przez autora, lecz jedynie przez niego użyte, a czasem także specjalnie spreparowane, czy przystosowane (np. pomalowane, odłączone od całości, połączone z czymś innym, zniszczone etc.).

W niezawodnej Wikipedii można przeczytać iż asamblaż stanowi:

(…) pewnego rodzaju przestrzenny collage otwarty na wszelkie materiały i pomysły ich zestawień i połączeń. Poszczególne fragmenty w asamblażu mogą być ze sobą sklejone, związane, umieszczone w rodzaju wspólnego pojemnika, luźno położone, powieszone obok siebie itd. Dzięki asamblażom z fragmentów tworzone są nowe znaczenia, powstają nowe związki między znaczeniami, które niosą ze sobą składowe części.

Piwonie dla żony

20 05 2009 :: :: Komentuj

Na tej działce królują piwonie. Nie rosną na finezyjnie prowadzonych rabatach tylko tak zupełnie zwyczajnie, na grządkach między pietruszką, poziomkami a selerem, koło ogrodzenia. Tworzą zielony, gęsty i dość nieuporządkowany szpaler wzdłuż wąskiego chodniczka prowadzącego od bramki do altanki.

Jeszcze w pąkach, lada moment przeobrażą się w puszyste, bladoróżowe i pąsowe, słodkopachnące kwiatowe kule. Nigdy nie było ich tak dużo jak teraz. Musi być ich dużo, bo pachnieć muszą nie tylko na działce czy w stołowym pokoju. Już drugi sezon rosną głównie dla pani Stefanii. Za parę dni całe ich naręcza ozdobią Jej grób na pobliskim cmentarzu. Kochała kwiaty, a o piwonie dbała najbardziej. W kwietniu rosły dla Niej tulipany, teraz konwalie i jej ulubione piwonie, potem mąż przyniesie Jej lilie, kosaćce, irysy, a jeszcze potem kolorowe astry. Wszystkie dla żony, bo tak kochała działkę i kwiaty.

Szczypta historii ROD “Różanecznik” za sprawą rozmowy z Ryszardem Fijałkowskim (prezesem ogrodu)

18 05 2009 :: :: Komentuj (2)

Organizacja ogrodu “Różanecznik” rozpoczęła się w 1976 roku, kiedy to komendant Wyższej Oficerskiej Szkoły Wojsk Inżynieryjnych oraz dowódca III Korpusu Wojsk Obrony Powietrznej Kraju wydzielili ze swojego terenu część powierzchni, a dokładnie 1102 h. Poligon niełatwo było dostosować do nowej formy użytkowania, ale dzięki pracy, pracy i jeszcze raz pracy w końcu zatarły się ślady żołnierskich stóp – przynajmniej fizycznie, bo do 1981 roku nadzór nad ogrodem jeszcze sprawowały jednostki wojskowe. Potem ogród został wchłonięty przez powstały w 1981 roku Polski Związek Działkowców.

Obecnie na terenie ogrodu jest 356 działek, ale nie wszystkie spełniają ustawową normę, która w ogrodach miejskich wynosi od 300 do 500 m2. Korzenie tej sytuacji sięgają początków istnienia ogrodu, kiedy to duża liczba chętnych spowodowała podział ziemi na małe fragmenty. W związku z tym, obszar niektórych działek wynosi 160 lub 240 m2.

Pan Ryszard Fijałkowski jest prezesem ogrodu “Różanecznik” od 1996 roku. Od tego czasu sam ogród, jak i poszczególni działkowcy byli wielokrotnie nagradzani przez Krajową Radę Polskiego Związku Działkowców. Dowodem są liczby, przyznano: 120 brązowych odznak, 96 srebrnych oraz 9 złotych. Aktualnie do otrzymania złotej odznaki wytypowanych jest 3 działkowców. Pan Ryszard również otrzymał wiele nagród za wzorowe zarządzanie ogrodem, jednak nie pozwolił mi publicznie się nimi chwalić.

dzielo dzialka zaloga dzi kolekcja dzielo dzialka formularz kontaktowy Muzeum Etnograficzne w Krakowie