Dzieło Farma

24 11 2009 ::

Usłyszałam raz o filmie dokumentalnym o jednej z amerykańskich farm produkujących żywność organiczną według zasad biodynamiki. Życzliwy doniósł pamiętając o istnieniu działkowych kalendarzy biodynamicznych. Brzmiało intrygująco. O film się postarałam, jest w bibliotece MEK.

„The Real Dirt of Farmer John” z 2005 roku to zabawna i dramatyczna opowieść o rolniczej Ameryce. Reżyser Taggart Siegel opowiadając historię Johna Petersona, rolnika ze środkowego zachodu (północne Illinois), pokazuje jak świat amerykańskiej prowincji lat 50-tych, przez czas kontrkultury ’68 roku i kryzysu lat 80-tych doszedł do punktu, w którym ludzie rozglądają się za prawdziwą żywnością a uprawna, dobrej jakości ziemia jest przeznaczana pod kolejne osiedla domów sięgających daleko od metropolii przedmieść. Widzimy kapitalne materiały archiwalne (wszechobecność amatorskich kamer znów daje świetne rezultaty), śledzimy chwile świetności i całkowitego upadku farmy, kibicujemy kreatywnym pomysłom właściciela mocującego się z samym sobą i zmieniającymi się warunkami gospodarowania.

Film kończy współczesna sekwencja o tym, w jaki sposób mieszkańcy aglomeracji organizują się w społeczności konsumentów, którzy na zasadach abonamentu kupują żywność z od lokalnych rolników, a farma, która jest bohaterką filmu, uczestniczy w ruchu Community Supported Agriculture umożliwiającym dostęp do lokalnych, sezonowych warzyw i owoców. Idea „prawdziwe jedzenie, prawdziwi rolnicy, prawdziwa społeczność” propagowana przez stowarzyszenie Lokalne Zbiory rozwija się od 20 lat, w rytm galopującego uprzemysłowienia produkcji żywności. Stowarzyszenie jest częścią sieci Kupuj Lokalnie. Cała ta machina konsumencka to typowo amerykański, oddolny i społecznościowy wynalazek, odpowiadający na prawdziwe potrzeby współczesnego człowieka odciętego od tego co namacalne i na jego miarę.

Podczas oglądania filmu nie sposób było uniknąć pytań o miejsce ogródków działkowych i związanego z nimi sposobu życia w świecie, który staje się coraz bardziej wirtualny i globalny. Czy nie jest czasem tak, że w działkach cenimy możliwość pozostawania w kontakcie z namacalnym działaniem – bycie ogrodnikiem, bukieciarką, stolarzem, gołębiarzem, hodowcą królików, pszczelarzem? A pamiętacie farmerską grę na Facebooku o której niedawno pisała Łucja?

W filmie z ust Johna Petersona pada zdanie, że farma znów przyciąga idealistów, jak w latach 60-tych. W czasach hipisów było to miejsce artystycznych i innych eksperymentów, dziś równie intensywnie służy osobom poszukującym „prawdziwych” doświadczeń w dziś egzotycznym, rolniczym wymiarze. W głowie pozostaje zachwyt nad roślinami, przyjemność zajmowania się ziemią, odkrywanie sensu pracy rąk i tego efektów. Można by rzec, dzieło-farma.

I jeszcze polski komentarz: Andrzej Żwawa w Zielonych Brygadach o żywności organicznej w artykule Myśl globalnie, jedz lokalnie.

Komentuj

dzielo dzialka zaloga dzi kolekcja dzielo dzialka formularz kontaktowy Muzeum Etnograficzne w Krakowie