Etnodizajn na działkach

13 11 2009 :: :: Komentuj (1)

W poprzednim poście Łucja wskazuje na trudność, jaką napotkała w kontakcie z fragmentem kolekcji MEK – niemal wszystko „mówi” także o ogródkach działkowych. Podobne poczucie towarzyszyło mi gdy przysłuchiwałam się dyskusji panelistów podczas konferencji otwierającej Etnodizajn Festiwal organizowany przez nasze muzeum. Na myśl przychodziły arcydzieła działkowego dizajnu – szykowne pułapki na krety, wietrzne zabawki z niewiadomo czego, zaskakujące połączenia funkcjonalnej formy z ekologią (recykling!) i estetyczną decyzją twórcy-użytkownika (warto posłuchać brzmienia tych urządzeń potraktowanych jako instrumenty na zimowym filmie „Kołysanka” Alicji Karskiej i Aleksandry Went – link podesłany przez Patrycję Cembrzyńską).

Pytanie „co to jest etnodizajn” rozpracowywano tydzień temu na wiele sposobów. Zwracano w trakcie gorącej dyskusji uwagę na to, że mamy do czynienia z kolejnym wcieleniem starej mody, której etno-źródła związane są silnie z aktualnym dla danej epoki rozumieniem samej etnografii. W pamięci utkwił mi głos z sali – przykład fińskiego projektanta podany przez prof. Bożyka z Pracowni Projektowania Produktu krakowskiej ASP. Otóż pewien inżynier-designer pracując nad projektem sekatora ogrodniczego wpadł na pomysł obracających się uchwytów narzędzia, które ochronią dłonie przed odciskami. Projektant zanim przystąpił do przełożenia pomysłu na komputerowy wzór pracował kozikiem, w drewnie. „Kozik i komputer” jako metafora etnodizjanerskiego myślenia o rzeczach i ludziach to chyba dobra perspektywa.

Zachęcam do zapoznania się z festiwalowymi wystawami – potrwają tylko do 22 listopada: „Wystawa główna”, to często zaskakujące przykłady etnodizajnu wkomponowane w stałą wystawę MEK w Ratuszu, Plac Wolnica 1, „Punkt oparcia” w Kawiarni Noworolski w Sukiennicach, Rynek Główny 1 gdzie krzesło gra główną rolę i „Naturalne zasoby polskiego designu” w Esterce, Krakowska 46. Wstęp wolny.
I na koniec mój ulubiony obiekt: lampki ze starych choinek francuskiego studia 5.5 designers. Prawda, że jakiś zdolny działkowiec-elektryk nie powstydziłby się i takiego pomysłu?

ETNODIZAJN-5.5designers-mon beau sapin

Kolekcja! Uwaga! Ostrożnie!

9 11 2009 :: :: Komentuj

Wraz z nastaniem jesieni zapominam o ogrodowych pracach w realu i wchodzę w rolę komisarza działkowej kolekcji. Równocześnie dzieją się dwa procesy. Otóż powoli na horyzoncie dzieła- działka zaczynają się pojawiać interesujące, znaczące dla działkowania przedmioty, znajdowane przy okazji wywiadów, albo zupełnie przypadkiem. Czekamy na zgłoszenia telefoniczne i internetowe. Ta, bardzo subiektywna kolekcja, będzie się tworzyć jeszcze przez blisko rok! A tymczasem trzeba poszperać w samym Muzeum Etnograficznym. Dla mnie, człowieka, który do muzeum przychodził głównie zwiedzać wystawy to będzie spotkanie z zupełnie nieznanym światem. Karolina uprzedziła mnie, że do magazynów i tak sama nie wejdę. Więc to, co wyobrażałam sobie, jak zejście do brzucha wieloryba będzie bezpieczniejsze- w towarzystwie przewodnika, który się orientuje. już przygotowywałam listę pytań…

A tu, całkiem przypadkiem, przy okazji wizyty Ważnej Grupy z Zagranicy, w towarzystwie Dyrektora i panów Kustoszy miałam wspaniałą okazję, żeby po raz pierwszy spojrzeć na mały fragment zbiorów muzealnych. Zrobiło to na mnie ogromne wrażenie. Przyznam, że od razu szukałam od czegoś “dzialkowego”, ale wszystko, co tam widziałam i tak mi się z działkami kojarzyło.

Kolekcja zegarów ściennych: czyż czas na działkach nie płynie inaczej?

Grabie i motyki: ładnie wykonane narzędzia, których echo pobrzmiewa w fabrycznie wykonanych sztukach spotykanych dzisiaj. Widać oszczędność, uważność w wykonaniu, praktyczność.

Nawet kołowrotki kojarzą mi się już z działkami.

Ta wizyta uświadomiła mi przede wszystkim odpowiedzialność, z jaką kustosze i konserwatorzy podchodzą do śladów świata, który właśnie całkiem mija. Ale także niebezpieczeństwo naginania wszystkiego co popadnie pod temat (znaczy przeze mnie). Obiecuję więc na dziś, nie będę dzieży chlebowej, ani skrzyni wiannej traktować jako części zjawiska działkowania.

No chyba, że będzie ku temu jakiś arcyważny powód.:)

Będę Wam donosić, jak mi się to udaje.

Zielone wyspy na Wyspach

4 11 2009 :: :: Komentuj (2)

Krajem, który może poszczycić się długą tradycją działkowania (i ogrodnictwa w ogóle), jest Wielka Brytania. W londyńskim Muzeum Ogrodu trwa właśnie wystawa THE GOOD LIFE – 100 Years of Growing Your Own.
Czy „własne uprawy” są sposobem na dobre, zdrowsze życie?
Wystawa przypomina m.in. historię działkowania, począwszy od Allotment Act z 1908 roku – pierwszego w Wielkiej Brytanii dokumentu, który regulował zasady zakładania i zagospodarowania ogrodów działkowych.
Inny z wątków dotyczy Manor Garden Allotments – ogrodów działkowych we wschodnim Londynie (na powierzchni około 4,5 akra) założonych w 1900 roku, które zlikwidowano kilka lat temu w związku z inwestycjami budowlanymi towarzyszącymi przygotowaniom do letnich Igrzysk Olimpijskich (Londyn 2012). Likwidacji ogrodów towarzyszyła wówczas fala protestów. Zniknęła jedna z zielonych wysp wielomilionowego miasta.

THE GOOD LIFE – 100 Years of Growing Your Own
6 pażdziernika 2009 – 7 marca 2010
Garden Museum, Lambeth Palace Road, London SE1 7LB
Więcej o londyńskiej wystawie

Ponad 30 fotografii autorstwa Petera Hoare przedstawiających Manor Garden Allotments zanim zostały zamknięte

Ogród działkowy a odkrycia astronomiczne. Jak w Peerelu działa służyła Ojczyźnie.

2 11 2009 :: :: Komentuj

Marian Pilot w książce Wykidajło (Krajowa Agencja Wydawnicza, Warszawa 1980) opisuje świat ogródków działkowych. Na działkach krzyżują się drogi członków małej społeczności.
Poniżej fragment rozdziału Podanie. Marzenia o kawałku ziemi i czystym niebie wyartykułowane w peerelowskiej nowomowie.

„Uprzejmie i gorąco proszę o przyznanie mi pracowniczej działki ogrodniczej w tutejszym POD, za co z góry dziękuję w imieniu niżej podpisanego i nie tylko.
Prośbę swoją uzasadniam wyższą użytecznością społeczną i polityczną, jaką niewątpliwie przynieść mogę z chwilą przyznania mi w/w działki. Miejscem mojego stałego zatrudnienia jest Spółdzielnia Obuwników im. Szewca Kilińskiego, pragnę zaznaczyć jednak, że jestem jednostką, która nie mieści się w tych ramach w pełni i w odpowiednich warunkach przynieść może korzyści wychodzące daleko poza te ramy. [...] Z uwagi na to, że obowiązki rodzinne w porównaniu z innymi członkami naszej spółdzielni mam w niepełnym wymiarze, pozostaje mi jeszcze dużo czasu i jest moim marzeniem, by go wykorzystać z jak największym pożytkiem dla naszego społeczeństwa i narodu. Przesadnie długie spanie zawsze traktowałem jako marnotrawienie czasu i w tych okolicznościach od dawna już podjąłem czynności odpowiadające moim szczerym zamiłowaniom i zainteresowaniom z jednej strony, z drugiej zaś, a bynajmniej nie ostatniej strony, mogące przynieść nieocenione korzyści całej ludzkości.
Te ambitne zamiary i cele będę mógł realizować, gdy tylko zostanie mi przyznana działka POD przy ulicy Wąbrzeźnej, gdzie jest podług mojego rozeznania najczystsze powietrze, o co gorąco proszę.

[czytaj dalej...]

dzielo dzialka zaloga dzi kolekcja dzielo dzialka formularz kontaktowy Muzeum Etnograficzne w Krakowie
freeenergyquote.com wine opener amazon www.carsaccidentsinsurances.com