Karolina Kolanowska

Karolina Kolanowska

Z wykształcenia jestem kulturoznawcą. Jest wiele rzeczy, zjawisk , ludzi ,które mnie wciąż fascynuje i zaskakuje. Działki to powrót do dzieciństwa- do magicznego ogrodu dziadków, gdzie owoce były bardziej soczyste, kwiaty miały barwniejszy odcień a czas... biegł jakby trochę wolnej. Dzieło-działka to dla mnie przede wszystkim spotkanie z drugim człowiekiem i cząstką jego mikroświata.

Herbarium

8 06 2010 ::
  • Ponad wiek temu przy krakowskim Rynku Głównym w Pałacu Spiskim znajdował się sklep Spółki Fischer. Jego właściciele J.Ficher i W.Zajączkowski znani byli nie tylko, jako wydawcy atrakcyjnych pocztówek, ale również artykułów papierniczych. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że panowie drukując różnego rodzaju kajety odkryli rąbek tajemnicy dawniejszych zajęć edukacyjnych, podważając przy tym przekonanie tych, którzy uważali że strona wizualna pomocy dydaktycznych jest wymysłem współczesności.
    Oryginalna teczka formatu A4 przyciąga wzrok. Brzegi ozdobione motywami liści akantu i kwiatostanów wraz z pochyłym napisem ZIELNIK sugerują oglądającemu z czym ma do czynienia . Najważniejszy jednak jest tutaj własnoręczny podpis właściciela teczki i jej zawartość. Basia Kożuch odnalazła ją dla mnie w Dziale Dokumentacji Kultury Ludowej

    857/MEK Zielnik

    [czytaj dalej...]

  • Chwila wytchnienia

    10 03 2010 ::

    Po długim okresie zimowym działkowcy powoli szykują się do bardziej intensywnych prac na działce. Czas chłodu i zawiei zimowej nie zniechęcił do powrotów do arkadii. Intensywność pobytów w ogrodach jest być może jeszcze nieco zmniejszona, ale i tak meandry myśli działkowców wędrują coraz częściej stronę własnych poletek. Nowy sezon to nowe obowiązki. Nie ma się co łudzić, w domowym zaciszu już dawno został precyzyjnie obmyślany plan zagospodarowania działki. Prace w ogrodzie należy zacząć od porządkowania, potem już czyszczenie, wycinanie, usuwanie, grabienie, przycinanie, nawożenie, przekopywanie, sadzenie, pikowanie…Stop! Przecież każdemu należy się i odpoczynek, trzeba przysiąść, ewentualnie poleżeć- siły należy regenerować.
    Przy tej okazji świetnie sprawdza się krzesło ogrodowe albo lekki i zarazem wygodny stołek „bamber”, bardzo pomocny dla krótkiego relaksu-do tego niezwykle gustowny, bo pięknie wyplatany ze sznurków liści palmowych. To rękodzieło pochodzące z podróży po Sudanie.
    64832/MEK Stołek "bamber" Sudan, Kordofan
    64832/MEK, Stołek “bamber”, Sudan, Kordofan

    Natomiast dla wszystkich tych, którzy lubią łączyć miłe z pożytecznym, z pewnością świetny okaże się wydłubany w drewnie stołek z rączką, funkcjonalny na przykład podczas zrywania owoców z krzaków albo plewienia grządek- to patent pochodzący z Ekwadoru.

    52069/MEK, Stołek, Ekwador

    Z kolei dla wielbicieli leżakowania pomysłowe i oryginalne może stać się łóżko kłodowe sprawdzone w afrykańskim plemieniu Somba. Wydrążone w dnie drzewa z łatwością daje się przenosić w dowolny punkt działki budząc przy tym podziw i zazdrość działkowców.

    72106/MEK, Łóżko kłodowe, Afryka, Benin

    Przedstawione obiekty pochodzą z Działu Kultur Pozaeuropejskich MEK. Za pomoc w przeprowadzeniu kwerendy dziękuję Jackowi Kukuczce.

    Motyczka

    21 12 2009 ::

    Magazyn kultury materialnej w MEK to dobre miejsce dla naszej pierwszej kwerendy- stwierdziłyśmy obydwie z Łucją.
    Szukając obiektów, które mogłyby wzbogacić wystawę działkowego dzieła miałam zapoznać się bliżej z narzędziami rolniczo-ogrodniczymi. Przyznaję szczerze – materia zupełnie dla mnie obca, jak do tej pory.
    Z racji pracy w muzeum poznałam ten magazyn już wcześniej i zachwycałam się raczej obiektami niekoniecznie mającymi związek z działkami. Pewne rzeczy pomijałam wzrokiem, bo za mało ciekawe i pewnie po raz kolejny nie zwróciłabym uwagi na …motyczki, gdyby nie Piotr W. Solidnie przygotowany do kwerendy, objaśniał i pokazywał narzędzia w swej historii stare, ale popularne w ogrodach działkowych.
    Dzisiaj żaden sklep ogrodniczy nie mógłby powstydzić się swojej oferty motyczek. Jednym słowem do wyboru, do koloru- od motyki sadzarki poprzez motyki z trzonkiem z włókna szklanego z myślą o „wymagających użytkownikach” do motyki typu ergo De Luxe.
    A kiedyś, kiedyś to takie motyki robił kowal. Można je było dostać na targach i jarmarkach. Dawnymi wersjami de luxe były motyki zdobione stempelkami w postaci motywów roślinnych, gwiazdek czy rozet dla łatwiejszego ich rozpoznawania w czasie zbiorów. Im ładniej zdobione były narzędzia (również sierpy, pierścienie do kosy, siekierki) tym lepsza reklama dla kowala. Drewnianą rączkę – stylisko (podpowiada Piotr) gospodarz robił sam.
    Piotr odnalazł jedną ozdobną motykę w magazynie. Przedstawiona na zdjęciu autorstwa Józefa Pabina z Dzianisza pochodzi z 1938 r., udekorowana została motywem roślinnym.

    Motyka nie tyka
    Motyczka ze zbiorów MEK.

    Z chwilą , gdy produkcja przemysłowa stopniowo zaczęła wypierać rzemiosło ludowe coraz rzadziej można było spotkać podobnie dekorowane narzędzia. Remedium na taki stan rzeczy w latach 60. i 70. były konkursy ludowego kowalstwa artystycznego organizowane w Krakowie, na których kowale prezentowali oprócz motyczek, całą gamę innych wyrobów …ale to już inna historia.

    Ulubiona roślina ?

    26 06 2009 ::

    To chyba groszek…

    W głosie pani Filomeny, wręczającej mi pachnący bukiecik tejże rośliny słyszę jednak cień wątpliwości. Po chwili reflektuje się , jakby przyłapana na złej odpowiedzi, z entuzjazmem oznajmia:

    Kwiaty, przede wszystkim kwiaty ! Wszystkie kwiaty!

    Ogród o tej porze roku w pełnym rozkwicie. Nie mogę się skupić, co rusz dostrzegam coś piękniejszego! Trzeba zrobić czym prędzej zdjęcia! Unaocznić te cuda natury!

    Dobrze, że nie muszę wybierać najładniejszej rośliny na działce. Pani Filomena wybrała za mnie. Drugi bukiet, jaki od niej dostaje kryje w sobie przeróżne kwiaty .
    Oprócz wzroku nacieszyć jeszcze mogę zmysł powonienia .
    Za tydzień mam się wstawić na agrest- to już uczta dla podniebienia!

    Wdzięczność

    28 05 2009 ::

    Ziemia skrywa w sobie różne tajemnice.

    Gdyby tak prześledzić choć jeden rok, może miesiąc czy nawet dzień z jej życia, z pewnością niejedno by nas w niej zaskoczyło. Mało, kto dziś potrafi przypatrywać się jej bacznie i nie chodzi tu tylko o obracaniu się wokół własnej osi, ale przede wszystkim o obserwację ziemi-podłoża, po którym stąpamy. Nic dziwnego spuszczenie wzroku na dłużej niż minutę bywa uważane za objaw zakłopotania, zamyślenia, bądź co gorsza znudzenia. Tym, którym ziemia pod względem zamiłowań i/lub pracy jest bliższa, potrafią odróżnić jej gęstość, barwę a nawet zapach. Wiedzą po prostu, co w trawie piszczy.

    Pani Zofii- działkowiczce znającej swój ogród od co najmniej kilkunastu lat, ziemia co jakiś czas odkrywa własne skarby. Co prawda pani Zofia obłaskawia ziemie w swym ogródku przekopując ją starannie, oczekując jedynie pięknych plonów swej pracy .Ta jednak kryje w zanadrzu dla niej coś jeszcze- odłamki szkieł i metali (pomijam tu oczywiście nieżywe nornice). Czyżby to ślad alladynowskich podziemnych ogrodów, gdzie kwiaty i drzewa zbudowane były z drogocennych kruszców?

    Trzeba kopać dalej, bo jedno jest pewne

    człowiek jak podupadnie na zdrowiu, no to działka też podupadnie

    - tak twierdzi mąż pani Zofii i z tym twierdzeniem należy się zgodzić!

    dzielo dzialka zaloga dzi kolekcja dzielo dzialka formularz kontaktowy Muzeum Etnograficzne w Krakowie