Basia Kożuch

Basia Kożuch

Nie przepadam za ogródkami działkowymi i nic na to nie poradzę. Nigdy nie chciałam miec działki a te, które uprawiali znajomi lub ktoś z rodziny omijałam szerokim łukiem. Więc co ja tutaj robię?! Jestem tu trochę z przekory bo nie lubię ale może polubię i z ciekawości ludzi, którzy to co ja uważam za żmudne i nudne, nazywają relaksem i czymś ważnym, wręcz niezbednym do życia. Może za kilka miesięcy ja też tak będę? Jestem etnografką, pracuję w Dziale Dokumentacji Kultury Ludowej czyli w Archiwum krakowskiego Muzeum Etnograficznego. Hoduję kota i patyczaki i może jednak polubię ogródki działkowe.

od kilku godzin mam działkę

16 08 2010 ::

Od kilku godzin jestem posiadaczką własnej działki. Jest dość zaniedbana, pełna chwastów, różnych kamieni, spróchniałych pni i krecich kopców. Tylko niewielki kawałek, tuż przy ogrodzeniu, jest czysty i będę mogła już posiać marchew i sałatę. Resztę działki muszę jak najszybciej doprowadzić do porządku, chcę zostać dobrą działkowiczką, mieć piękne kwiaty, warzywa, owoce. Może w ogóle zajmę się uprawą ekologiczną, będę czerpała nawet jakieś zyski i za niedługo zostanę działkową bizneswomen?

[czytaj dalej...]

15 10 2009 ::

Działkowe talizmany i kocie zimowanie

Na daszku drewnianej altanki przybita jest podkowa. Ma przynieść szczęście działce i tym, którzy na niej działkują. Ta podkowa, to jeszcze po poprzedniej właścicielce, podobnie jak i lekko zardzewiały już sierp, którym obecni działkowicze nie tak dawno jeszcze wycinali trawę z trudniej dostępnych miejsc na przykład spod krzewów, spomiędzy kwiatów czy płyt chodnikowych i jak mówią, przekazując kiedyś działkę dzieciom, na pewno nie zapomną o tym archaicznym, zwłaszcza dla młodych osób, narzędziu.
A ów sierp, już na zasłużonej emeryturze , nieco wygięty, z oblezioną z farby rączką, potulnie chowa się wśród bardziej lub mniej potrzebnych w działkowym życiu różnych młotków, kopaczek, patyków, gwoździ, śrubek, deseczek, misek, gumowych węży, łopatek i innych różności, składowanych w maleńkim pomieszczeniu na tyłach działkowego domku. Przyszłość, tych mogących się jeszcze przydać lub nie, „szpejów” może być różna. Jedynie podkowa i sierp trzymają się mocno, ich nikt nie wyrzuci, one przecież gwarantują szczęście.
IMG_6383_dzialka

Odpowiadając Irminiee na komentarz do „Koniec sezonu ?”przede wszystkim: dzięki za miłe słowa. A jeśli chodzi o działkowe” Bidoki” w zimie, to myślę, a właściwie mam taką nadzieję, że nie mają się tak całkiem źle. Zazwyczaj na działkach, gdzie jest przyzwolenie na obecność kotów w sezonie działkowania, nie zapomina się o nich także w okresie zimowym. Z tego co wiem, zawsze znajdą się osoby, które dla działkowych mruczków, specjalnie przychodzą w zimie kilka razy w tygodniu i przynoszą im coś do jedzenia, bo bez tej pomocy, koty na pewno nie przetrwały by zimowego czasu. Moi znajomi zostawiają otwarte okienko do piwniczki , inni poluzowują deskę do szopki z narzędziami , tak aby kot mógł się tam schronić. Na działkach zawsze pełno jest różnych schowków, przybudówek, które ocieplone starym, niepotrzebnym kocem czy narzutą pozwolą przezimować kocim rezydentom.
IMG_6384_dzialka

Nierzadkim widokiem zimową porą w ogródkach działkowych są dyndające na drucikach kawałki słoninki dla sikorek, specjalne kule z nasionami i tłuszczem wieszane na drzewach i wypełnione okruchami karmniki. Nie jest źle, działkowicze nie zapominają o tych, dla których zima na działce nie jest taka łatwa do przetrwania.
Pozdrawiam Basia K.

koniec sezonu?

7 10 2009 ::

Chociaż od rozpoczęcia projektu Dzieło Działka minęło już ponad pół roku i jesień na dobre zagościła w ogródkach a sezon działkowy, niestety, ma się ku końcowi, moi różni znajomi, znając moje wcześniejsze nastawienie do „działkowania”, nadal zaprzątają sobie
głowy moim udziałem w tym przedsięwzięciu.
Jedni nadal pukają sie znacząco w czoło i pytają po co mi to, stwierdzając zarazem, że masochizm jest od dawna passé; inni nie mogą zrozumieć co etnograf bada na działce. Co innego biolog, ogrodnik, architekt, psycholog a nawet i psychiatra, ale etnograf?
Wszak wielu, etnografię kojarzy ze strzechą, furmanką, bosym pastuszkiem przygrywającym sobie na fujarce, przyśpiewkami, oberkami, krakowiakami, a bardziej wzniośle ujmując, z dziedzictwem, tożsamością czy korzeniami. A jak w tym wszystkim znajdują się działki?

Mam nadzieję, że finalne efekty działań „Załogi Dzi „ zaskoczą i wiele wyjaśnią sceptykom etnografii pracowniczych ogródków działkowych. A na razie pędzę zachwycać się cudownym czerwonym jabłuszkiem na jesiennie gubiącej listeczki jabłonce i podziwiać
wdzięczne michałki i inne chryzantemowate , których najlepszy czas właśnie nastał.
dzialka 300_strona

Gołąb z nieba

24 06 2009 ::

- Szybko, szybko, niech pani idzie! coś pokażemy! No, szybciej, ale się pani zdziwi! – tak parę dni temu, tajemniczo przywitali mnie moi działkowicze. Z ciekawością zbliżałam się do altanki, przy której stali oboje małżonkowie, patrząc raz na mnie a raz pod drewniany stolik, pod którym jak się okazało, siedział napuszony …..gołąb. – Ojej, a co się stało? Skąd się wziął u państwa na działce ?- ze zdziwieniem przypatrywałam sie drobnemu, szaremu, wystraszonemu trochę moim wtargnięciem ptakowi. – Spadł nam z nieba – odpowiedzieli niemal jednocześnie moi państwo.

Okazało się, że widywany od pewnego czasu nad działkami jastrząb, przypuścił atak na gołębia, chwycił go w locie ale po chwili rozpaczliwie szarpiący się ptak uwolnił się ze szpon drapieżnika i spadł prosto pod nogi, siedzącego na leżaku, pana Leszka. Zdziwiony popatrzył odruchowo w niebo i zobaczył krążącego jeszcze , ale już wycofującego się jastrzębia. Gołąb okazał się być dość mocno zraniony, pod skrzydłem miał wyszarpaną głęboką ranę, nie mógł stanąć na nóżkach. Państwo Leszkowie natychmiast przystąpili do działania. W działkowej apteczce znalazła się woda utleniona, jodyna, zasypka antybakteryjna. Gołąb został opatrzony i umieszczony w kąciku altanki, gdzie spędził nieruchomo prawie dwa dni i z pełnym zaufaniem poddawał się zmianom opatrunków. Po czterech dniach już stanął na nóżkach ( na jednej ma czerwoną obrączkę co świadczy, że pochodzi z hodowli), nabrał apetytu, zaczął powoli chodzić a ja zobaczyłam go już w całkiem niezłej formie. Rana się goi, porasta delikatnym puchem i jest nadzieja, że za niedługo, jeśli okaże się, że skrzydło nie jest uszkodzone będzie pewnie próbował latać.

Dumni z uratowania gołębia, boją się jednak moi działkowicze, że nie całkiem jeszcze sprawny ptak, będzie łatwym łupem dla wciąż penetrującego nad mogilskimi działkami jastrzębia i zastanawiają się czy nie trzeba będzie wydłużyć turnusu rehabilitacyjnego.

Piwonie dla żony

20 05 2009 ::

Na tej działce królują piwonie. Nie rosną na finezyjnie prowadzonych rabatach tylko tak zupełnie zwyczajnie, na grządkach między pietruszką, poziomkami a selerem, koło ogrodzenia. Tworzą zielony, gęsty i dość nieuporządkowany szpaler wzdłuż wąskiego chodniczka prowadzącego od bramki do altanki.

Jeszcze w pąkach, lada moment przeobrażą się w puszyste, bladoróżowe i pąsowe, słodkopachnące kwiatowe kule. Nigdy nie było ich tak dużo jak teraz. Musi być ich dużo, bo pachnieć muszą nie tylko na działce czy w stołowym pokoju. Już drugi sezon rosną głównie dla pani Stefanii. Za parę dni całe ich naręcza ozdobią Jej grób na pobliskim cmentarzu. Kochała kwiaty, a o piwonie dbała najbardziej. W kwietniu rosły dla Niej tulipany, teraz konwalie i jej ulubione piwonie, potem mąż przyniesie Jej lilie, kosaćce, irysy, a jeszcze potem kolorowe astry. Wszystkie dla żony, bo tak kochała działkę i kwiaty.

dzielo dzialka zaloga dzi kolekcja dzielo dzialka formularz kontaktowy Muzeum Etnograficzne w Krakowie