Łucja Piekarska-Duraj

Łucja Piekarska-Duraj

do działkowania dojrzewam powoli, na razie prowadzę uprawę skrzynkową na zacienionym parapecie; zawodowo zajmuję się antropologią społeczną- ostatnio głównie w praktyce; staram się zwalniać tempo w życiu i moim zasadniczym hobby są efektywne metody relaksu i zarządzanie czasem w ogóle. Prowadzę program Laboratorium w Małopolskim Instytucie Kultury w Krakowie.

Otwieramy!

20 04 2012 ::

Dziś o 18.00 otwieramy wystawę! Na razie nie zdradzam więcej szczegółów,tylko zapraszam gorąco wszystkich Czytelników bloga, Krytyków i Znajomych dzieło-działki. To koniec ważnego etapu w projekcie, ale dzieło trwa nadal… Przy okazji wystawy będziemy zapraszać na spotkania i warsztaty, a także wydarzenia towarzyszące, których nikt- mam nadzieję- się nie spodziewa.
Do zobaczenia na Krakowskiej 46. Czekamy na opinie i wrażenia.

Miejska partyzantka ogrodowa

15 04 2012 ::

Z czym kojarzą się partyzanci? Z działaniem znienacka, w wielu miejscach naraz, pulsacyjnie; być może z Che Guevarą, a także z drugą wojną światową w polskich lasach. Partyzanci walczą o słuszną sprawę.

Jedną z dobrze rozpoznawalnych form współczesnej, miejskiej partyzantki jest ruch guerrilla gardening. To odrębna, ekologiczna sztuka miejska, u podłoża której leży przekonanie, że życie w mieście może zawierać więcej wolności. Więcej, niż to się wydaje patrząc na zabetonowane i ogrodzone obszary zurbanizowane. Ludzie miasta, odcięci od naturalnej możliwości uprawy i kontaktu z ziemią, tracą nie tylko możliwość wielu ważnych doświadczeń. Zmienia się również – na niekorzyść – jakość wspólnej przestrzeni.

[czytaj dalej...]

Kim oni są?

11 06 2010 ::

Różnorodność w podejściach do działek- do upraw i hodowli, zagospodarowania przestrzeni, osobistych upodobań, czy obyczajowości- jest jednym z powodów licznych fascynacji zjawiskiem działkowania. Działka to po prostu dzieło autorskie, wymagające kreatywności, a także dysponowania środkami na realizację swoich pomysłów (niekoniecznie mowa o zasobach finansowych). Spotkania z działkami prawie zawsze przynoszą odkrycia w zakresie innowacyjnych rozwiązań, a samo bogactwo w podejściu do natury prowadzi do wniosku, że nie ma nic bardziej mylnego, niż podział świata na naturę i kulturę.

[czytaj dalej...]

Kolekcja: w stronę modelu idealnego altanki

23 02 2010 ::

Zima jest wspaniałą porą do dokumentowania działek. Altanek nie zasłaniają liście, można dobrze odnaleźć ich kształty i kolory. Teraz dopiero zauważyłam, że większość domków pomalowana jest na kolory ziemi. Wiadomo, szlachectwo, znaczy ogrodnictwo zobowiązuje.

Przy okazji zachęcam Was bardzo, Załogo, do nadsyłania zdjęć przedstawiających altanki (w różnych ujęciach i porach roku). Potrzeba ich do projektowania wystawy, której projekt techniczny powoli się tworzy. Będzie to także wrzutka do tematu estetyki działkowej- w domkach widać doskonale wiele naszych wyodrębnionych kategorii.

Tym samym przedstawiam moją zimową trójkę na dziś.

pierwsza altanka jest dla mnie wyrazem sielskości zimowej, jak z książeczek ze sklepu z dewocjonaliami; moją uwagę przyciągnął także styl wykończenia domku pomalowanymi listewkami, bardzo popularny styl epoki dominacji kultu boazerii; szukam wciąż wspólnych mianowników dla tej dekoracyjności;

Tutaj za to działka jest chroniona zewnątrz i wewnątrz przez zwierzęcych strażników. Infantylizm i amatorska twórczość plastyczna są dla mnie pewną odmianą działkowej miniaturyzacji.

A tutaj całoroczne bociany, jako znak bezczasowości i zawieszenia na działkach, w tej niszy czasowej. Dookoła można dostrzec pokryte śniegiem machiny na wiatr samodzielnej roboty. I uwaga: nie fotografować. Ten znaczek (ciekawe skąd wyniesiony) to zarówno wspomnienie peerelowskiego zakazywania, jak i adnotacja na temat prywatności.

Krajalnica- mój obiekt dnia

23 11 2009 ::

Ofiarowana na trzecie życie, do trzeciego domu i drugiej kuchni. Oto krajalnica do chleba. Należy do rodziny przedmiotów “bardzo porządnych”, takich, których szkoda wyrzucać. Kupiona podczas wizyty w NRD, z czasem zakonserwowana przy pomocy białej farby. Jest to jeden z niewielu przedmiotów o wyłącznym, jasno określonym użyciu. Ta krajalnica nie pokroi wędliny, ani pomidorów. Podobnie, ja za dawnych czasów w wiejskiej izbie korzystano z namaszczeniem i określoną czystością z wszystkich narzędzi związanych z chlebem, tak i ta krajalnica miała użycie zarezerwowane. Z czasem wyparta została z za małej kuchni przez przedmioty bardziej uniwersalnego użytku.

Tak trafiła na działkę. Udało się ochronić ją przed zniszczeniem. Stałą się częścią wyposażenia jednopomieszczeniowej altany, gdzie żaden rygor niezbędności nie obowiązywał rzeczy. Czasem na działkę przyszedł ktoś z chlebem. Wtedy się przydawała. Normalnie stała na parapecie, aż do czasu likwidacji działek.

Wtedy na powrót trafiła do swojej pierwszej kuchni, ale już nie pasowała tam. Nie da się z działki powrócić do normalnego życia. Schowana na dole kuchennego kredensu przeleżała kilka lat, aż do czasu kiedy mieszkanie w bloku na Białym Prądniku zostało zlikwidowane. To znaczy jego ostatni mieszkaniec umarł, a dziedzice wybrali inne domy. Przejęliśmy trochę rzeczy skategoryzowanych, jako “stare” i “nikomu nie potrzebne” wraz z odpowiadającymi im historiami.

W swoim trzecim życiu krajalnica stała się obiektem do oglądania. Jeżeli nie znajdziemy dla niej altanki, najprawdopodobniej trafi na śmietnik.

questing 130

dzielo dzialka zaloga dzi kolekcja dzielo dzialka formularz kontaktowy Muzeum Etnograficzne w Krakowie