Łucja Piekarska-Duraj

Łucja Piekarska-Duraj

do działkowania dojrzewam powoli, na razie prowadzę uprawę skrzynkową na zacienionym parapecie; zawodowo zajmuję się antropologią społeczną- ostatnio głównie w praktyce; staram się zwalniać tempo w życiu i moim zasadniczym hobby są efektywne metody relaksu i zarządzanie czasem w ogóle. Prowadzę program Laboratorium w Małopolskim Instytucie Kultury w Krakowie.

Działkowanie wirtualne

21 11 2009 ::

Mówi się, że za czasów realnego socjalizmu działki pracownicze stanowiły substytut ogrodów, sadów i domów, których posiadanie przestało być osiągalne dla nowoprzybyłych do miast dawnych mieszkańców wsi. Dacza poza miastem była marzeniem dostępnym niewielu. Mieszczuchy (np. ja) doświadczały pobytu w ogrodzie głównie na wakacjach. A altanka na działce w ogrodzie pracowniczym… hmm, to prawie jakby dom. No i tak, jak i tu “prawie” czyni różnicę, tak i w “Farmville”, temacie tego posta, naprawdę nie dzieje się nic…

Farmville to gra wymyślona dla użytkowników sieci, którzy, aby wziąć w niej udział muszą wejść do grona społeczności Facebook. W skrócie chodzi o to, żeby uprawiać farmę: siać, podlewać, zbierać plony. Podobnie, jak w zabawce tamagochi, gracz ma bezpośredni wpływ na to co i jak na farmie urośnie. Musi odwiedzać farmę kilka razy na dzień, czyli “wchodzić na swoją stronę gry”. Dobrze wymyślona i zadbana uprawa ma przynosić satysfakcję i relaks, dobrze kojarzone z uprawą realnych ogrodów.

[czytaj dalej...]

Szaleństwo katalogowania

20 11 2009 ::

Z niekłamaną przyjemnością donoszę o ukazaniu się właśnie w księgarniach nowej książki powstałej pod redakcją i firmowaną przez Umberto Eco. “Szaleństwo katalogowania” to wspaniała lektura dla kolekcjonerów, kustoszy, badaczy, aktywnych obserwatorów i komentatorów świata.

Po pierwszym zachwycie publikacją pełną najbardziej ulubionych tekstów i obrazów przypomniałam sobie listy przedmiotów kolekcji działo- działka, jakie powoli powstają w eksplorowanym przez Załogę Dzi terenie i… w głowach. U Eco rodzajów list, wyrazu czasem historycznego sposobu kategoryzowania i porządkowania świata jest sporo. Do działki najbardziej- na pierwszą myśl – pasuje “wunderkamera”, czyli pokój osobliwości oraz problematyka katalogowania rzeczy. Działki są poletkiem różnorodności i chyba także miejscem wielu cudów (w tym cudów rodzimej technologii). Ach, urzeka mnie pomysł katalogowania ich.

A jeśli więc pustka stuka do Waszych osobistych magazynów, zbieracze, podążcie na czas jakiś tropem Itala Calvina, który – chyba z braku odległych podróży- stworzył “Niewidzialne miasta” i pomyślcie o przedmiotach doskonałych, przez swoją logikę działkową. Nawet jeśli mieć ich nie możemy (pochłonęła je budowa nowej drogi, ktoś je ukradł, albo są poza naszym zasięgiem stanowiąc rzeczy zbyt cenne, aby je upublicznić) są one do pomyślenia. Poszukajcie wspomnień przedmiotów istniejących, które odcisnęły swój ślad w pamięci/ pamięciach. Może sami macie takie wspomnienia. Może takie wspomnienia pojawiły się w wywiadach…

Wyłania się nowa idea

Taka kolekcja/ katalog przedmiotów do pomyślenia może być dla nas wszystkich dobrą rozgrzewką przed inwentaryzowaniem prawdziwej, realnej kolekcji.

Kolekcja! Uwaga! Ostrożnie!

9 11 2009 ::

Wraz z nastaniem jesieni zapominam o ogrodowych pracach w realu i wchodzę w rolę komisarza działkowej kolekcji. Równocześnie dzieją się dwa procesy. Otóż powoli na horyzoncie dzieła- działka zaczynają się pojawiać interesujące, znaczące dla działkowania przedmioty, znajdowane przy okazji wywiadów, albo zupełnie przypadkiem. Czekamy na zgłoszenia telefoniczne i internetowe. Ta, bardzo subiektywna kolekcja, będzie się tworzyć jeszcze przez blisko rok! A tymczasem trzeba poszperać w samym Muzeum Etnograficznym. Dla mnie, człowieka, który do muzeum przychodził głównie zwiedzać wystawy to będzie spotkanie z zupełnie nieznanym światem. Karolina uprzedziła mnie, że do magazynów i tak sama nie wejdę. Więc to, co wyobrażałam sobie, jak zejście do brzucha wieloryba będzie bezpieczniejsze- w towarzystwie przewodnika, który się orientuje. już przygotowywałam listę pytań…

A tu, całkiem przypadkiem, przy okazji wizyty Ważnej Grupy z Zagranicy, w towarzystwie Dyrektora i panów Kustoszy miałam wspaniałą okazję, żeby po raz pierwszy spojrzeć na mały fragment zbiorów muzealnych. Zrobiło to na mnie ogromne wrażenie. Przyznam, że od razu szukałam od czegoś “dzialkowego”, ale wszystko, co tam widziałam i tak mi się z działkami kojarzyło.

Kolekcja zegarów ściennych: czyż czas na działkach nie płynie inaczej?

Grabie i motyki: ładnie wykonane narzędzia, których echo pobrzmiewa w fabrycznie wykonanych sztukach spotykanych dzisiaj. Widać oszczędność, uważność w wykonaniu, praktyczność.

Nawet kołowrotki kojarzą mi się już z działkami.

Ta wizyta uświadomiła mi przede wszystkim odpowiedzialność, z jaką kustosze i konserwatorzy podchodzą do śladów świata, który właśnie całkiem mija. Ale także niebezpieczeństwo naginania wszystkiego co popadnie pod temat (znaczy przeze mnie). Obiecuję więc na dziś, nie będę dzieży chlebowej, ani skrzyni wiannej traktować jako części zjawiska działkowania.

No chyba, że będzie ku temu jakiś arcyważny powód.:)

Będę Wam donosić, jak mi się to udaje.

Lustro podziemne

4 05 2009 ::

Kalendarz biodynamiczny jest prezentowany na kilku forach działkowych jako jedna z form racjonalnej uprawy ziemi. Bardzo zajmuje mnie kategoria racjonalności. Na jednym z forów ta racjonalność jest tłumaczona poprzez wpływ księżyca: skoro 70- 90 procent rośliny to woda, a wiadome jest, że księżyc oddziałuje na wodę na ziemi (przypływy, odpływy), to nie ma powodu sądzić, że nie ma wpływu na wodę zawartą w roślinach.

Ostatnio, kiedy w pomorskiem pytałam, czy w przydomowym ogródku gospodyni stosuje kalendarz księżycowy, powiedziała, że „owszem obok marchewek sadzi cebulę”, bo szkodniki, które lubią marchewkę nie znoszą zapachu cebuli. W ten sposób unika stosowania szkodliwej chemii. Utożsamienie kalendarza księżycowego z ekologiczną uprawą świadczy pewnie o braku dokładniejszej wiedzy biodynamicznej, ale także pozwala sądzić, że kalendarz księżycowy nie jest czymś kosmicznym i udziwnionym, a raczej równie tradycyjnym i wypróbowanym, jak stare metody zwalczania szkodników zapachem cebuli.

Przekonanie o racjonalnym działaniu wiąże się przecież z doświadczeniem- jeżeli sprawdziliśmy, że coś działa nie ma powodu tego podważać.
Moja koleżanka z pracy mówi, słuchając wywodów o kalendarzu biodynamicznym, że nie chodzi o przypływy i odpływy, tylko o lustro wody podziemnej (!). To brzmi dość magicznie. Szukam nowych dowodów na racjonalność kalendarza biodynamicznego, a na razie idę sadzić kwiatki w skrzynkach, bo we środę koniec czasu siewu.

O siedzeniu

4 05 2009 ::

Spędziłam na działce bardzo wiele bardzo nudnych godzin. Kiedy byłam dzieckiem szukałam wciąż nowych przygód, chciałam wszędzie wetknąć nos i wszystko zbadać. Spacery na działkę były dla mnie przede wszystkim powinnością posłusznej wnuczki.

Nie lubiłam grzebać w ziemi i kompletnie nie interesowały mnie kwiaty. Sytuację ratował trochę trójkołowy rowerek, którym mogłam jeździć sama po bezpiecznych alejkach. Na innych działkach było kilka ciekawych rzeczy do obserwacji. Szczególnie lubiłam kolekcję dziwnych wiatraczków i gołębie, które szybowały na całym ogrodem działkowym. Całemu ogrodowi musiał wystarczać jeden wspólny wychodek, stąd załatwianie potrzeb fizjologicznych było pretekstem do spotkań i plotek (w moim wypadku zwłaszcza pytań typu: a dobrze się uczysz?).

Działkowanie pozostało mi jednak w pamięci przede wszystkim jako czas siedzenia na ławeczce. Bo, pomimo przekonania, ze zawsze jest jeszcze coś do zrobienia, zawsze nastawał chwila, kiedy się siedziało. Trzeba było siedzieć i nic więcej. Trudno było mi to zrozumieć. Siedzenie oznaczało nudę.

Mięło czasu mało- wiele i natura trochę już zaczęła mnie nawet pociągać, ale przede wszystkim dotarło do mnie, jak bardzo działkowanie pozwalało nam wtedy na powrót do wolniejszego, czyli normalniejszego trybu życia. To obowiązkowe działkowe siedzenie jest dziś dla mnie prawdziwym odkryciem. Cała jego trudność polega właśnie na tym, że nie robi się nic innego.

Jak medytacja, którą odkrywa się po latach w ćwiczeniach oddechowych wykonywanych dawno na wuefie.

W miejskim życiu nie ma pór roku i nie ma czasu na siedzenie. Dlatego działki dają szansę, żeby na jakiś czas zapomnieć o tym życiu i doświadczyć rytmu życia naprawdę. Pomaga w tym, zwłaszcza kiedy produktem zawodowej pracy są rzeczy nieuchwytne, kontakt z jakże materialną ziemią. Kontakt oparty na nie-rozumieniu.

dzialka

dzielo dzialka zaloga dzi kolekcja dzielo dzialka formularz kontaktowy Muzeum Etnograficzne w Krakowie