Wdzięczność

28 05 2009 :: :: Komentuj

Ziemia skrywa w sobie różne tajemnice.

Gdyby tak prześledzić choć jeden rok, może miesiąc czy nawet dzień z jej życia, z pewnością niejedno by nas w niej zaskoczyło. Mało, kto dziś potrafi przypatrywać się jej bacznie i nie chodzi tu tylko o obracaniu się wokół własnej osi, ale przede wszystkim o obserwację ziemi-podłoża, po którym stąpamy. Nic dziwnego spuszczenie wzroku na dłużej niż minutę bywa uważane za objaw zakłopotania, zamyślenia, bądź co gorsza znudzenia. Tym, którym ziemia pod względem zamiłowań i/lub pracy jest bliższa, potrafią odróżnić jej gęstość, barwę a nawet zapach. Wiedzą po prostu, co w trawie piszczy.

Pani Zofii- działkowiczce znającej swój ogród od co najmniej kilkunastu lat, ziemia co jakiś czas odkrywa własne skarby. Co prawda pani Zofia obłaskawia ziemie w swym ogródku przekopując ją starannie, oczekując jedynie pięknych plonów swej pracy .Ta jednak kryje w zanadrzu dla niej coś jeszcze- odłamki szkieł i metali (pomijam tu oczywiście nieżywe nornice). Czyżby to ślad alladynowskich podziemnych ogrodów, gdzie kwiaty i drzewa zbudowane były z drogocennych kruszców?

Trzeba kopać dalej, bo jedno jest pewne

człowiek jak podupadnie na zdrowiu, no to działka też podupadnie

- tak twierdzi mąż pani Zofii i z tym twierdzeniem należy się zgodzić!

Piwonie dla żony

20 05 2009 :: :: Komentuj

Na tej działce królują piwonie. Nie rosną na finezyjnie prowadzonych rabatach tylko tak zupełnie zwyczajnie, na grządkach między pietruszką, poziomkami a selerem, koło ogrodzenia. Tworzą zielony, gęsty i dość nieuporządkowany szpaler wzdłuż wąskiego chodniczka prowadzącego od bramki do altanki.

Jeszcze w pąkach, lada moment przeobrażą się w puszyste, bladoróżowe i pąsowe, słodkopachnące kwiatowe kule. Nigdy nie było ich tak dużo jak teraz. Musi być ich dużo, bo pachnieć muszą nie tylko na działce czy w stołowym pokoju. Już drugi sezon rosną głównie dla pani Stefanii. Za parę dni całe ich naręcza ozdobią Jej grób na pobliskim cmentarzu. Kochała kwiaty, a o piwonie dbała najbardziej. W kwietniu rosły dla Niej tulipany, teraz konwalie i jej ulubione piwonie, potem mąż przyniesie Jej lilie, kosaćce, irysy, a jeszcze potem kolorowe astry. Wszystkie dla żony, bo tak kochała działkę i kwiaty.

Działkowy zew…

17 05 2009 :: :: Komentuj (1)

Niedzielne południe. Żar leje się z nieba. Wracam zmęczona z zajęć do domu. Patrzę na ulice, ludzi i nagle ni stąd ni zowąd, zapragnęłam przenieść się z głośnego centrum Krakowa do pełnych świeżego tlenu, relaksującej zieleni- Ogrodów Działkowych. Poczułam prawdziwy działkowy zew!

Napełniło mnie to pewnego rodzaju poczuciem dumy. Pomyślałam, że skoro czuje coś takiego, to jestem na dobrej drodze by zrozumienieć, na czym polega bycie działkowcem.

Sama mieszkam w domu prywatnym z ogrodem, na który mogę wychodzić, kiedy mi na to przychodzi ochota. Mój dziadek był działkowiczem. Czasami z nim wybierałam się na ogródki działkowe, nigdy jednak taka potrzeba nie zrodziła się we mnie samoistnie. A tu już 5 wizyt na działkach za mną i zaszła taka zmiana!

Podążając za pragnieniem wybrania się na ogrody zaczęłam dzwonić do moich informatorów. Nagle okazało się, że nikt na działkę się nie wybiera. Że niedziela jest dniem odpoczynku od działki. Że po całym tygodniu pracy w swoim ogrodzie, ludzie muszą również od nich odpocząć!

Zrozumiałam, że mój działkowy zew można by nazwać “niedzielnym”, dosłownie i w przenośni. Moje odczuwanie działek mimo iż myslałam, że uległo pewnym modyfikacjom, że w jakiś sposób dojrzało, nadal jest bardzo odległe od tego jakie mają posiadacze działek.

Pozostało mi jedynie dokonać transkrypcji już zarejestrowanych wywiadów i przypomnieć sobie chwile w których przebywałam na działkach.
A propos, bardzo gorąco polecam dokonywać transkrypcji na bieżąco. To naprawdę wymaga dużo czasu, cierpliwości i pokory;)

A przy okazji link do strony, na której znajdują fotografie pt. “Sąsiedzi“.

Są to bardzo ciekawe i dość oryginalne portrety mieszkańców Ogrodów Działkowych autorstwa Anny Bystrowskiej.

Niech działkowy zew będzie z wami!!

Lustro podziemne

4 05 2009 :: :: Komentuj (1)

Kalendarz biodynamiczny jest prezentowany na kilku forach działkowych jako jedna z form racjonalnej uprawy ziemi. Bardzo zajmuje mnie kategoria racjonalności. Na jednym z forów ta racjonalność jest tłumaczona poprzez wpływ księżyca: skoro 70- 90 procent rośliny to woda, a wiadome jest, że księżyc oddziałuje na wodę na ziemi (przypływy, odpływy), to nie ma powodu sądzić, że nie ma wpływu na wodę zawartą w roślinach.

Ostatnio, kiedy w pomorskiem pytałam, czy w przydomowym ogródku gospodyni stosuje kalendarz księżycowy, powiedziała, że „owszem obok marchewek sadzi cebulę”, bo szkodniki, które lubią marchewkę nie znoszą zapachu cebuli. W ten sposób unika stosowania szkodliwej chemii. Utożsamienie kalendarza księżycowego z ekologiczną uprawą świadczy pewnie o braku dokładniejszej wiedzy biodynamicznej, ale także pozwala sądzić, że kalendarz księżycowy nie jest czymś kosmicznym i udziwnionym, a raczej równie tradycyjnym i wypróbowanym, jak stare metody zwalczania szkodników zapachem cebuli.

Przekonanie o racjonalnym działaniu wiąże się przecież z doświadczeniem- jeżeli sprawdziliśmy, że coś działa nie ma powodu tego podważać.
Moja koleżanka z pracy mówi, słuchając wywodów o kalendarzu biodynamicznym, że nie chodzi o przypływy i odpływy, tylko o lustro wody podziemnej (!). To brzmi dość magicznie. Szukam nowych dowodów na racjonalność kalendarza biodynamicznego, a na razie idę sadzić kwiatki w skrzynkach, bo we środę koniec czasu siewu.

Fontanna już działa

4 05 2009 :: :: Komentuj

fontanna

Przekwitły forsycje i magnolie, owocowe drzewka powoli zrzucają swoje delikatne kwiaty, przemija uroda tulipanów, żonkili, narcyzy. Za to, zazieleniły się działki młodymi listeczkami, świeżą trawą, jaskrawymi, iglakowymi przyrostami, rozpachniły się i zafioletowiły bzami. Dowiedziałam się, że bez to inaczej lilak i gatunków ma co najmniej kilka a odmian jeszcze więcej. Najczęściej rośnie na działkach lilak pospolity, lilak perski i lilak drobnolistny.

Pierwsze majowe dni sprzyjały rodzinnym spotkaniom na działkach i oczywiście grilowaniu. Tak więc, nie tylko zapach bzu unosił się nad działkowymi ogródkami ale także pobudzająca wydzielanie soków żołądkowych – woń pieczonych kiełbasek. Dla ładniejszego zapachu , do ich przyrządzania dodaje się owoce jałowca a na palenisko dorzucić trzeba parę malutkich iglakowych gałązek.

Rozszemrała się moja działka fontanną. Ożywiły się, wypluwające strużki wody ceramiczne żaby, krokodyle i kaczuszki. Swoje miejsce przy fontannie zajął uśmiechnięty krasnal. Wkrótce pewnie doczeka się na prawdziwe, żabie odwiedziny. Kiedy dwa dni temu wchodziłam na działkę, przywitał mnie radosny okrzyk jej właściciela… fontanna już gotowa, wszystko działa i teraz można fotografować…

fontanna

dzielo dzialka zaloga dzi kolekcja dzielo dzialka formularz kontaktowy Muzeum Etnograficzne w Krakowie
freeenergyquote.com www.carsaccidentsinsurances.com