Rowerem na dzieło-działkę?

16 11 2009 :: :: Komentuj (2)

Etnodizajn

Oto rower z etnodizajnerskiej kolekcji z etnograficznym klasycznym tłem. Cytuję z przewodnika po wystawie, słowa autorstwa Agnieszki Sabor:

(…) Rzeczowość oznacza jednak w pierwszym rzędzie funkcjonalność, czy też – jak powiedzielibyśmy dzisiaj – ergonomię. Śliczny rower damka, ozdobiony dekoracyjnymi motywami roślinnymi (w których powracają kojarzone etnograficznie, intensywne kolory: czerwień, zieleń, żółć i błękit, nałożone na czystą biel), byłby marzeniem każdej eleganckiej krakowianki. Ale ten sam rower, usytuowany obok zwykłego, rolniczego pługu, schodzi na drugi plan, każąc dostrezc genialność urządzenia, które uważamy dziś za przestarzałe, przaśne, ba, prymitywne. Odkrywamy bowiem, że ręce człowieka dokładnie w taki sam sposób napierają na kierownicę roweru i na ramiona pługu. Nie ma żadnej różnicy – trzeba jak najlepiej napiąć mięśnie, by posunać się do przodu. To odkrycie uczy pokory.

Etnodizajn

fot.: Gosia Małochleb

Etnodizajn na działkach

13 11 2009 :: :: Komentuj (1)

W poprzednim poście Łucja wskazuje na trudność, jaką napotkała w kontakcie z fragmentem kolekcji MEK – niemal wszystko „mówi” także o ogródkach działkowych. Podobne poczucie towarzyszyło mi gdy przysłuchiwałam się dyskusji panelistów podczas konferencji otwierającej Etnodizajn Festiwal organizowany przez nasze muzeum. Na myśl przychodziły arcydzieła działkowego dizajnu – szykowne pułapki na krety, wietrzne zabawki z niewiadomo czego, zaskakujące połączenia funkcjonalnej formy z ekologią (recykling!) i estetyczną decyzją twórcy-użytkownika (warto posłuchać brzmienia tych urządzeń potraktowanych jako instrumenty na zimowym filmie „Kołysanka” Alicji Karskiej i Aleksandry Went – link podesłany przez Patrycję Cembrzyńską).

Pytanie „co to jest etnodizajn” rozpracowywano tydzień temu na wiele sposobów. Zwracano w trakcie gorącej dyskusji uwagę na to, że mamy do czynienia z kolejnym wcieleniem starej mody, której etno-źródła związane są silnie z aktualnym dla danej epoki rozumieniem samej etnografii. W pamięci utkwił mi głos z sali – przykład fińskiego projektanta podany przez prof. Bożyka z Pracowni Projektowania Produktu krakowskiej ASP. Otóż pewien inżynier-designer pracując nad projektem sekatora ogrodniczego wpadł na pomysł obracających się uchwytów narzędzia, które ochronią dłonie przed odciskami. Projektant zanim przystąpił do przełożenia pomysłu na komputerowy wzór pracował kozikiem, w drewnie. „Kozik i komputer” jako metafora etnodizjanerskiego myślenia o rzeczach i ludziach to chyba dobra perspektywa.

Zachęcam do zapoznania się z festiwalowymi wystawami – potrwają tylko do 22 listopada: „Wystawa główna”, to często zaskakujące przykłady etnodizajnu wkomponowane w stałą wystawę MEK w Ratuszu, Plac Wolnica 1, „Punkt oparcia” w Kawiarni Noworolski w Sukiennicach, Rynek Główny 1 gdzie krzesło gra główną rolę i „Naturalne zasoby polskiego designu” w Esterce, Krakowska 46. Wstęp wolny.
I na koniec mój ulubiony obiekt: lampki ze starych choinek francuskiego studia 5.5 designers. Prawda, że jakiś zdolny działkowiec-elektryk nie powstydziłby się i takiego pomysłu?

ETNODIZAJN-5.5designers-mon beau sapin

Zielone wyspy na Wyspach

4 11 2009 :: :: Komentuj (2)

Krajem, który może poszczycić się długą tradycją działkowania (i ogrodnictwa w ogóle), jest Wielka Brytania. W londyńskim Muzeum Ogrodu trwa właśnie wystawa THE GOOD LIFE – 100 Years of Growing Your Own.
Czy „własne uprawy” są sposobem na dobre, zdrowsze życie?
Wystawa przypomina m.in. historię działkowania, począwszy od Allotment Act z 1908 roku – pierwszego w Wielkiej Brytanii dokumentu, który regulował zasady zakładania i zagospodarowania ogrodów działkowych.
Inny z wątków dotyczy Manor Garden Allotments – ogrodów działkowych we wschodnim Londynie (na powierzchni około 4,5 akra) założonych w 1900 roku, które zlikwidowano kilka lat temu w związku z inwestycjami budowlanymi towarzyszącymi przygotowaniom do letnich Igrzysk Olimpijskich (Londyn 2012). Likwidacji ogrodów towarzyszyła wówczas fala protestów. Zniknęła jedna z zielonych wysp wielomilionowego miasta.

THE GOOD LIFE – 100 Years of Growing Your Own
6 pażdziernika 2009 – 7 marca 2010
Garden Museum, Lambeth Palace Road, London SE1 7LB
Więcej o londyńskiej wystawie

Ponad 30 fotografii autorstwa Petera Hoare przedstawiających Manor Garden Allotments zanim zostały zamknięte

Artystyczne działkowanie

26 07 2009 :: :: Komentuj (2)

Działka, Praca, Edukacja
PRZENIESIENIE DZIAŁALNOŚCI GALERII NA DZIAŁKĘ:
Rodzinne Ogródki Działkowe “Siekierki”, Warszawa, ul. Nadrzeczna 6a/ działka nr 76

Warszawska Galeria Le Guern przeniosła się na działkę. Altana wujka Tomka Saciłowskiego – fotografa, wydawcy i autora „Trzaskopisma” – zamieniła się w miejsce spotkań i działań artystów. A także prac ogrodowych, bo zespół Le Guern, zgodnie z zaleceniem artysty, pielęgnuje trzy odmiany pomidorów, uprawia zioła, plewi grządki i kosi trawę.
Przybywający goście częstowani są jajecznicą, ciastem i zieloną herbatą.

compost records

fiat Marka Raczkowskiego

Do altany prowadzi ścieżka muzyczna Compost Records zrobiona przez Tomka z płyt winylowych. Zobaczyć można lustrzane Niepka Igora Omuleckiego, a także wziąć udział w zawodach w centralnym fotografowaniu jabłek (pomysł Igora Krenza), w których nagrodą jest mały fiat. Zmontowany przez Marka Raczkowskiego samochód wygra ten, komu uda się sfotografować spadające jabłko tak, by znalazło się ono najbliżej centrum kadru – każdy ma dwa „strzały” – finał w sierpniu.

Działkowcy, którzy początkowo ze zdziwieniem przyglądali się poczynaniom sąsiada, powoli włączają się projekt. To przy ich udziale rozpoczęło się Biennale Sztuki – na wzór tego, które trwa właśnie Wenecji. Rodzinny Ogród Działkowy „Siekierki” przy Nadrzecznej odwiedzają od kilku tygodniu goście z całego świata.
Działka Giardini Biennale 2009 wymyśliła kuratorka Joanna Warsza. Czterdzieści dziewięć altan zamienionych zostało w pawilony wystawowe. Flagi państwowe wetknięte w furtki albo gdzieś na dachu altany sygnalizują na czyim terytorium właśnie się znajdujemy. Swoje “narodowe pawilony” dostały także kraje, które w weneckim Biennale nie uczestniczą, jak Iran czy Mongolia.

W artystyczne działkowanie włączyli się już lub włączą w najbliższym czasie m.in.: Kamil Antosiewicz, Edwin Bendyk, Mirosław Borczyński, Agnieszka Brzeżanska, Oskar Dawicki, Marta Deskur, Marianna Dobkowska, Maurycy Gomulicki, Kinga Kielczyńska, Igor Krenz, Agnieszka Kurant, Robert Maciejuk, Ewa i Elżbieta Okroy, Igor Omulecki, Mathilde Papapietro, Marek Raczkowski, Łukasz Ronduda, Joanna Warsza, Michał Woliński, Joanna Zielinska.

Zob. więcej:
blog Działka/ Praca/ Edukacja
Galeria Le Guern

pawilon turecki

pawilon mongolski

Uwodzicielski urok przedmiotu….czyli o potrzebie estetyki na działce.

16 07 2009 :: :: Komentuj (2)

W ROD Różanecznik odkryłam miejsce, które może urzec od pierwszego spojrzenia. W alei ogródków działkowych nagle pojawia się kolorowa przestrzeń – colage roślin i przedmiotów. Wchodzę – im dalej w głąb, tym więcej miniatur: drewniane czerwone domki, studnie, z których nigdy nie czerpano wody, młyn, który nie miele ziarna i ul, z którego żaden pszczelarz nie wyciąga słodkiego miodu.

Wśród kępy iglaków, które są największą dumą działkowiczki i zajmują sporą przestrzeń ogródka, usadowił się sztuczny – uszyty przez właścicielkę bocian.

Był i drugi, ładniejszy – jak zapewnia – ale ktoś go w ubiegłym roku ukradł.

W małym oczku wodnym pływa gumowa kaczka; wśród starych garnków “siwaków”, malowanych czerpaków i kolorowych konewek sterczy głowa Rumcajsa; dalej drewniany wóz zaprzężony w konia na biegunach, który kiedyś służył do zabawy wnuczkom.

W czerwono-zielonej altance na ścianach wiszą pluszaki – postaci z bajek dla dzieci, obrazek święty, a w koncie leży bałwan – czeka na śnieg i swoje zimowe miejsce przed altanką. A wszystko precyzyjne, imitujące “prawdę” i przede wszystkim “na swoim miejscu”.

Właścicielka działki jest typem “estetki”. Lubi, żeby “było kolorowo i ładnie”; działka jest dla niej całym życiem. Jak wyjaśnia:

Sztuczne ptaki muszą być na działce, bo prawdziwych jest coraz mniej – prawie w ogóle nie słychać ich świergotu, bałwana też nie ma co lepić, bo zaraz się roztopi, a taki sztuczny – styropianowy zawsze dłużej postoi

.

To, że bałwan powinien w zimie stać w ogródku jest oczywiste. Warto dodać, że przedmioty zainstalowane na działce są wyrazem sentymentu i przywiązania działkowiczki do poprzedniego ogródka w ROD Osobowice; część z nich została stamtąd przeniesiona. Niektóre z nich zostały wyłowione z wody podczas powodzi. Na działce u pani Ludwiki mają szansę na “drugie życie”, to ich swoisty renesans.

Horror vacui? Przejaw kiczu, o którym wiemy od Abrahama Moles’a, że daje ludziom szczęście? Kicz (określenie to powstało ok. 1870 r. w monachijskich kołach malarskich i pierwotnie dotyczyło tylko obrazów), jak pamiętamy, pełni głównie funkcję dostarczania przyjemności czy też raczej spontaniczności w odczuwaniu przyjemności; zatem podstawowym jego celem staje się wspaniały efekt, dekoracja i urzekający ornament. Mając w pamięci koncepcję wspomnianego już A. Moles’a, można by dostrzec w opisywanym ogródku organizowanie przestrzeni wedle zasady kumulacji i synestezyjnej percepcji. Pierwsza z nich wiąże się z ideą gromadzenia różnych przedmiotów, która pojawia się w cywilizacji mieszczańskiej, a przejawia się najczęściej w nakładaniu się na siebie różnych stylów i kategorii estetycznych, co prowadzić może do wykroczenia poza granice naszej wrażliwości, czasem do radykalnej wobec niej opozycji, do odczucia przerysowania, “wynaturzenia”. Druga z zasad jest ściśle związana z kumulacją przedmiotów, a obie fundowane są na chęci zaangażowania podczas percepcji przestrzeni jak największej liczby kanałów zmysłowych. Na działce pławimy się w niezliczonej ilości bodźców mobilizujących jednocześnie oko‚ ucho‚ nos – zwłaszcza wiosną i latem, kiedy rozkwitają kwiaty, pachną zioła i dojrzewają w słońcu owoce. Można by też powiedzieć, że wspomniany ogródek stanowi exemplum zastosowania estetyki pokoju dziecięcego, którą dostrzegł niegdyś antropolog Roch Sulima, obserwując ogródki działkowe; a może po prostu zamiłowanie do “ładnego przedmiotu”,, chęć oswojenia i zaaranżowania własnej, bezpiecznej przestrzeni. Mowa przecież o ogródku działkowym, w którym spędza się całe dnie i późne wieczory. Jedno wyjaśnienie nie wyklucza wszakże drugiego.

Przestrzeń tego ogródka jest niezwykle uporządkowana, właścicielka dba o to, aby wchodzącego gościa witały przy furtce kwiaty, których kępy narastają w miarę zbliżania się do środka działki. Po obu stronach ścieżki prowadzącej do altanki i ławki, pod starą śliwą rozmaite iglaki i krzewy, a wszystko rozplanowane w grządkach i szpalerach rozchodzących się promieniście.

Ma tu Pani swój prywatny świat

mówię,

Tak, ja lubię na to patrzeć

– odpowiada pani Ludwika. Można by w tym miejscu rozpocząć antropologiczną refleksję na temat opozycji natury i kultury, hiperrealności i innych nasuwających się kategoriach. O tym wszystkim chciałabym opowiedzieć przy innej okazji; a teraz proponuję po prostu popatrzeć.

dzielo dzialka zaloga dzi kolekcja dzielo dzialka formularz kontaktowy Muzeum Etnograficzne w Krakowie
freeenergyquote.com www.carsaccidentsinsurances.com