WŁASNOŚĆ NIE-WŁASNA [próbka antropologii zaangażowanej]

7 05 2009 :: :: Komentuj

Różanka

Ogród działkowy jest jak zielona wyspa w mieście. Wyłania się spośród chaotycznych ulic, gęstej miejskiej zabudowy, pachnie kwiatami i świeżo skoszoną trawą.

Wyspa to ładne porównanie, które jednak nie do końca oddaje charakter ogrodu. Bo i oczywiście ogrody są zielona połacią na mapie miasta, w wyraźny sposób oddzielony od zgiełku ulic – ale te fizyczne i symboliczne granice nie są nieprzekraczalne – miasto zalewa czasem subtelne linie brzegowe ogrodów nawet, jeśli te ostatnie starają się przed tym uchronić.

Ogród działkowy jest jak wieś, którą odwiedzają niechciani „obcy”. Tego typu obraz wyłania się z narracji działkowiczów. Podczas walnego zebrania wielokrotnie mówiono o nieszczelnych ogrodzeniach, które swobodnie przekraczają zwierzęta z poligonu wojskowego. Granice przekraczają śmieci – zarówno od strony cmentarza, jak również od wschodniej strony, gdzie ogród graniczy z garażami (i „garażowcami”). Tym, co działki mają na skraju nikt nie zazdrości. Co nie oznacza, ze pozostali czują się bezpieczni!

Bo granice przekraczają też ludzie.

Gdy kwitnąć zaczynają piwonie, to trudno przewidzieć jak długo uda im się przetrwać na swoich stanowiskach. Wieczorem ogród wygląda pięknie, a rano jedyny ślad po kwiatach stanowią krótkie łodygi. Śladem nocnych, bądź porannych penetracji ogrodu są też opustoszałe grządki. O te znikające owoce i warzywa nikt może nie miałby pretensji, gdyby od czasu, do czasu ktoś zapytał o pozwolenie. I gdyby (przy okazji) nikt nie niszczył ogrodzenia i roślin. Na działkach lepiej nie zostawiać też cennych przedmiotów – bo te, podobnie jak piwonie, czasem znikają.
I lepiej nie zamykać niczego na trzy spusty, bo niedostępne budzi pożądanie.

Ogród działkowy jest jak trawnik, zielona, rekreacyjna przestrzeń, którą można zorganizować wszędzie, gdzie jest ziemia i słońce; można też zaorać i w każdej chwili postawić coś nowego [czy aby na pewno?]. W planach zagospodarowania miasta przyszłość ROD „Różanecznik” nie jest jeszcze przesądzona. Ogród może pozostać na swoim miejscu. Może jednak podzielić los pozostałych wrocławskich ogrodów działkowych i zniknąć – pochłonięte przez miasto.

Jak można bronić własność nie-własną?

Droga do wnętrza raju

27 04 2009 :: :: Komentuj

Tawuła wczesna

Nowe Planty jak je poprzednio nazwałem środek działek mają swa regulaminową nazwę Parku im. St. Wyspiańskiego co daje nam dwóch patronów na jednym terenie.

Tym razem natknąłem się na starszą sympatyczna działkowiczkę, którą przylapałem na malowaniu krawęznika swojej działki. Uderzyła mnie tutaj celowo-swobodna różnorodność roślin. Głośno zachwycony dostalem pozwolenie wejscia do raju, raju o dużej mocy rozwiązań kompozycyjnych, estetycznyno – krajobrazowych i zadaniowych (Monika ujmuje to w kategoriach).

Zaraz więc z pasją przystapiłem do fotografowania, po pewnym czasie spotykajac jednego z najstarszych działkowiczów. Gawędząc o szkodnikach dowiedziałem się o nowym przeznaczeniu puszek po piwie, glebie, nawozach, altanach, ptakach i … widoku z dachu z widokiem na Kopiec Kościuszki (i jak tu nie kupić działki?).

Idąc dalej zostałem zaskoczony miłym pytaniem:
- Kogo pan szuka?

Odpowiedziałem uprzejmie ogladajac osobliwie bułki na kiju (odmiana walki z gryzoniami? sikorami?).

Znów idąc dalej, naciskajac raz po raz migawkę, z tyłu dobiegł mnie głos w podobnnym tonie starszego malżeństwa. Po obszernym wyjasnieniu, uścisnąłem dłonie. Okazało sie że i tu kradną w dużych ilosciach piwonie, nowy problem stara plaga – wyrósł dla badacza pochłoniętego pracą.

I na zakończenie młoda kobieta przetestowana ze znajomosci krzewów i skalniaków. I wtedy olśnienie: tawułka – tamta bułka. Biało obsypany kwiatuszkami krzew i … 3 bułki na kiju, pozostawione sobie i refleksji badacza o nietwórczej roli lęku w kulturze.

dzielo dzialka zaloga dzi kolekcja dzielo dzialka formularz kontaktowy Muzeum Etnograficzne w Krakowie