O siedzeniu

4 05 2009 :: :: Komentuj

Spędziłam na działce bardzo wiele bardzo nudnych godzin. Kiedy byłam dzieckiem szukałam wciąż nowych przygód, chciałam wszędzie wetknąć nos i wszystko zbadać. Spacery na działkę były dla mnie przede wszystkim powinnością posłusznej wnuczki.

Nie lubiłam grzebać w ziemi i kompletnie nie interesowały mnie kwiaty. Sytuację ratował trochę trójkołowy rowerek, którym mogłam jeździć sama po bezpiecznych alejkach. Na innych działkach było kilka ciekawych rzeczy do obserwacji. Szczególnie lubiłam kolekcję dziwnych wiatraczków i gołębie, które szybowały na całym ogrodem działkowym. Całemu ogrodowi musiał wystarczać jeden wspólny wychodek, stąd załatwianie potrzeb fizjologicznych było pretekstem do spotkań i plotek (w moim wypadku zwłaszcza pytań typu: a dobrze się uczysz?).

Działkowanie pozostało mi jednak w pamięci przede wszystkim jako czas siedzenia na ławeczce. Bo, pomimo przekonania, ze zawsze jest jeszcze coś do zrobienia, zawsze nastawał chwila, kiedy się siedziało. Trzeba było siedzieć i nic więcej. Trudno było mi to zrozumieć. Siedzenie oznaczało nudę.

Mięło czasu mało- wiele i natura trochę już zaczęła mnie nawet pociągać, ale przede wszystkim dotarło do mnie, jak bardzo działkowanie pozwalało nam wtedy na powrót do wolniejszego, czyli normalniejszego trybu życia. To obowiązkowe działkowe siedzenie jest dziś dla mnie prawdziwym odkryciem. Cała jego trudność polega właśnie na tym, że nie robi się nic innego.

Jak medytacja, którą odkrywa się po latach w ćwiczeniach oddechowych wykonywanych dawno na wuefie.

W miejskim życiu nie ma pór roku i nie ma czasu na siedzenie. Dlatego działki dają szansę, żeby na jakiś czas zapomnieć o tym życiu i doświadczyć rytmu życia naprawdę. Pomaga w tym, zwłaszcza kiedy produktem zawodowej pracy są rzeczy nieuchwytne, kontakt z jakże materialną ziemią. Kontakt oparty na nie-rozumieniu.

dzialka

Droga do wnętrza raju

27 04 2009 :: :: Komentuj

Tawuła wczesna

Nowe Planty jak je poprzednio nazwałem środek działek mają swa regulaminową nazwę Parku im. St. Wyspiańskiego co daje nam dwóch patronów na jednym terenie.

Tym razem natknąłem się na starszą sympatyczna działkowiczkę, którą przylapałem na malowaniu krawęznika swojej działki. Uderzyła mnie tutaj celowo-swobodna różnorodność roślin. Głośno zachwycony dostalem pozwolenie wejscia do raju, raju o dużej mocy rozwiązań kompozycyjnych, estetycznyno – krajobrazowych i zadaniowych (Monika ujmuje to w kategoriach).

Zaraz więc z pasją przystapiłem do fotografowania, po pewnym czasie spotykajac jednego z najstarszych działkowiczów. Gawędząc o szkodnikach dowiedziałem się o nowym przeznaczeniu puszek po piwie, glebie, nawozach, altanach, ptakach i … widoku z dachu z widokiem na Kopiec Kościuszki (i jak tu nie kupić działki?).

Idąc dalej zostałem zaskoczony miłym pytaniem:
- Kogo pan szuka?

Odpowiedziałem uprzejmie ogladajac osobliwie bułki na kiju (odmiana walki z gryzoniami? sikorami?).

Znów idąc dalej, naciskajac raz po raz migawkę, z tyłu dobiegł mnie głos w podobnnym tonie starszego malżeństwa. Po obszernym wyjasnieniu, uścisnąłem dłonie. Okazało sie że i tu kradną w dużych ilosciach piwonie, nowy problem stara plaga – wyrósł dla badacza pochłoniętego pracą.

I na zakończenie młoda kobieta przetestowana ze znajomosci krzewów i skalniaków. I wtedy olśnienie: tawułka – tamta bułka. Biało obsypany kwiatuszkami krzew i … 3 bułki na kiju, pozostawione sobie i refleksji badacza o nietwórczej roli lęku w kulturze.

Jeżowi wynajmę od zaraz

27 04 2009 :: :: Komentuj

Tak zaczynające się ogłoszenia mogłyby pojawiać się na działkowych tablicach informacyjnych lub ogródkowych płotach i bramkach. Marzeniem bowiem właścicieli ogródków jest posiadanie swojego jeża. Niechby zadomowił się gdzieś w gęstwinie zarośli, pod płotem, koło altanki albo w zacisznej niszy pod wiodącymi do piwniczki schodkami. W zamian za miseczkę mleka, kefiru, kawałeczek białego sera czy obiadowe resztki, jeż wypowie wojnę ogrodowym szkodnikom. Jest owadożerny, je pająki gąsienice i larwy owadów, smakują mu ślimaki i nie pogardzi polną myszką lub nornicą. Zasługi jego doceniają nawet koci rezydenci i udają że nie zauważają maszerującego im niemal po łapach jeża, (pewnie też z respektu dla jego kłującej „sierści”). Wśród działkowców krążą historie o wykradaniu sobie przez sąsiadów całych jeżowych rodzin, przywabianiu ich, wręcz przekupywaniu dobrymi kąskami.

Nie wykradane ale raczej pożyczane bywały czasem biedronki. Teraz biedronek jest sporo ale bywały lata, że w szklanym słoiczku maleńkie chrząszcze przenoszono na sąsiednią działkę. Tak więc…biedroneczko leć do nieba … ale niekoniecznie, może lepiej do ogródków działkowych, gdzie czekać będą na cię zaatakowane przez mszyce nasturcje.

Łaskawym okiem działkowiec spogląda na ropuchy i żaby. Zwabiają je coraz częstsze na działkach oczka wodne i fontanienki. Żabki rozprawiają się ze ślimakami, owadami, mrówkami, pająkami. Oprócz tych zalet, niewątpliwą jest również, możliwość posłuchania po pracowitym działkowym dniu ich wieczornego kumkania.

dzielo dzialka zaloga dzi kolekcja dzielo dzialka formularz kontaktowy Muzeum Etnograficzne w Krakowie
freeenergyquote.com www.carsaccidentsinsurances.com