Sierpień działkowca

12 08 2010 :: :: Komentuj (1)

Sierpień Les Très Riches Heures du duc de Berry

Godzinki Księcia de Berry

Rękopis, około 1410 r., ilustrowany przez braci Limburgów, Musée Condé, Chantilly

(…) Wiedzcie, że mówię o ogrodniku działkowym (…), prawdziwy ogrodnik czuje w kościach, że sierpień to jest czas zmiany. Co kwitnie, to już niebawem przekwitać zacznie; teraz jeszcze nadejdzie czas jesiennych astrów i chryzantem a potem dobranoc! Ale, ale, jeszcze ty, jaśniejący floksie, ty, bukieciku kościelny, ty, złoty starcze i złota nawłoci, ty, złota rudbekio i złoty słoneczniku, i jeszcze wy i ja, jeszcze się nie damy, skądże znowu! Przez cały rok jest wiosna i przez całe życie młodość; stale jeszcze jest z czego kwitnąć. To tylko tak się mówi, że jesień; my tymczasem rozkwitamy innym kwiatem, rośniemy pod ziemią, wypuszczamy nowe pędy; i stale coś jest do roboty. Tylko ci, którzy trzymają bezczynnie ręce w kieszeniach, powiadają, że wszystko zmierza ku gorszemu; ale kto kwitnie i przynosi owoce, chociażby to było w listopadzie, nic nie wie o jesieni, wie tylko o złotym lecie; nie wie nic o upadku, ale o puszczaniu pędów. Jesienny astrze, drogi człowieku, rok jest tak długi, że nawet końca nie ma.

Powyższy cytat pochodzi z książeczki Rok ogrodnika (to zakończenie rozdziału Sierpień ogrodnika), której autorem jest czeski pisarz i dramaturg Karel Čapek. Tekst powstał w 1929 roku. (Autor zasłynął jako krytyk wykorzystania techniki i nauki dla działań machiny wojennej podczas I wojny światowej. W 1922 ukazał się przekład na język angielski jego sztuki Rossumovi Univerzální Roboti, który wprowadził do obiegu słowo ‘robot’.)

Według Roberta Pogue Harrisona (w: Gardens. An Essey on the Human Condition, Chicago 2008) praski działkowicz w tym dokumencie daje nie tylko świadectwo ogrodniczej obsesji. To przekonująca alegoria uprawy i troski o duszę. Jak pisze w zakończeniu rozdziału poświęconego tekstowi Čapka:

Nawet jeśli historia mówi nam, że nie zawsze tak jest, ogrodnik musi wciąż wierzyć, że najlepsze przed nami, bez takiej wiary nie będzie ogrodników, a bez nich lepszej czy gorszej przyszłości.

Suchym okiem

19 06 2010 :: :: Komentuj (3)

Autorka zdjęć, pani Zenona Strużyk-Stulgińska, jest działkowiczką od drugiej połowy lat sześćdziesiątych. Zgodziła się sfotografować działkę podczas pierwszych odwiedzin po majowej powodzi.

Powstało siedemnaście fotografii. 4 z progu altanki, 3 pokazujące pąki kwiatów, 2 altankę – ogólny i bliski plan, 2 przedstawiające krzesło wystawione do suszenia „z ciekawym wzorkiem po powodzi” i 6 fotografii stosu wyrzucanych na alejkę rzeczy.

[czytaj dalej...]

Kim oni są?

11 06 2010 :: :: Komentuj (1)

Różnorodność w podejściach do działek- do upraw i hodowli, zagospodarowania przestrzeni, osobistych upodobań, czy obyczajowości- jest jednym z powodów licznych fascynacji zjawiskiem działkowania. Działka to po prostu dzieło autorskie, wymagające kreatywności, a także dysponowania środkami na realizację swoich pomysłów (niekoniecznie mowa o zasobach finansowych). Spotkania z działkami prawie zawsze przynoszą odkrycia w zakresie innowacyjnych rozwiązań, a samo bogactwo w podejściu do natury prowadzi do wniosku, że nie ma nic bardziej mylnego, niż podział świata na naturę i kulturę.

[czytaj dalej...]

Nieznośna zmienność bytu

21 01 2010 :: :: Komentuj (3)

Podczas jednego z ostatnich spotkań z moimi rozmówcami otrzymałam zdjęcie satelitarne działki. Miało ono obrazować obecny jej stan. Jednak po krótkiej analizie zdjęcia, okazało się, że bynajmniej nie jest ono aktualne. Układ grządek, klombików, a nade wszystko kształt motylka, wszystko to wskazywało, że zdjęcie zostało zrobione już dawno, jakieś trzy lata temu. Wtedy to po raz pierwszy pomyślałam sobie o zdjęciu satelitarnym jako o potencjalnym eksponacie, przedstawieniu zatrzymanej w miejscu ulotności.

Działka jest przestrzenią nawarstwiających się zmian; terenem wielkich wzrostów i spektakularnych upadków; powstających z mozołem, misternych kwietnych instalacji, które po chwili triumfu szybko gasną, kruszeją, ustępując miejsca kolejnym, które już pną się ku słońcu. Działka jest przestrzenią walki chaosu z porządkiem, wobec których tylko nieliczne elementy pozostają niewzruszone. Cała pozostałość ulega wobec tych sił, poddając się jej przekształceniom. I nawet te pozornie obojętne elementy, takie jak altanka, stare drzewo, czy dawno już przecież skonstruowana pompa, w swym leniwym tempie też nie pozostają takie same, choć zmienność ta jest zazwyczaj mniej widowiskowa.
Zimą uczestnicy tej zadziwiającej aktywności znikają, chowając się pod ziemię… jedynym śladem, który świadczy o ich wielkości są kamienne granice, wypełnione pozornie martwą ziemią. I wszystko wtedy jest oczekiwaniem, narastającym wraz z temperaturą napięciem, przed kolejnym starciem.

Czy zatem nie powinniśmy zastanowić się nad archeologią działki, dzięki której potrafilibyśmy odtworzyć jej dzieje? Archeologii, dzięki której jej historyczność nie byłaby już tylko kwestią ulotnej pamięci działkowego Demiurga. Obawiam się jednak, że na nic tu praca archeologów, ślady działkowych dramatów nie sięgają głęboko w ziemię. Nie da się odtworzyć zmienności linii granicznych wytyczonych przez wędrujące kamienie; na podstawie składu próchnicy nie można określić koloru tulipanów, które rosły tu na wiosnę, trzy lata temu. Jedynym świadectwem jej przeszłości są te fotografie, również satelitarne, które zatrzymały na wieczność ten właśnie moment, gdy jej teraźniejszość, jeszcze nie przekształciła się w jej przeszłość.

Kamienne klocki

19 12 2009 :: :: Komentuj (3)

kamienie

Każdej wiosny i każdej jesieni ziemia wyradza mnogość kamieni. Te kamienie są jednak małe i brzydkie; nie nadają się, aby prezentować je przed światem. Te piękne, godne oka ludzkiego, nie pojawiają się na działce same. Od kilku lat są dostępne w sklepach ogrodniczych; czyste i gładkie; odpowiednio wycenione. Jednak na niektórych działkach, zapotrzebowanie na ten kruszec pojawiło się wcześniej niż pomysł, aby wypełnić nim półki sklepowe. Zdobycie dobrych kamieni stanowiło wtedy wyzwanie, łączyło się z przygodą. Te na zdjęciu pochodzą z Wielkopolskich pól. Rolnicy, nieświadomi jeszcze tego, że na kamieniu można zrobić pieniądze, zrzucali je na kupki przy drodze. Ich obfitość to efekt licznych ekspedycji, podczas których właściciele działki, zbierali najdoskonalsze kamienie z polnych ścieżek. Za każdym razem trzeba było zrobić ostrą selekcję, bo maluch, w którym oprócz kamieni były jeszcze cztery osoby, miał ograniczoną pojemność.

Na działce można dostrzec też kostkę brukową. I ta bynajmniej nie pochodzi z supermarketu. To babcia, spacerując z wnukiem, trafiała czasem na powszechne we Wrocławiu remonty chodników. Za przyzwoleniem robotników zabierała po 10 kostek i przewoziła w koszyczku pod wózkiem. Podobnie było z krawężnikami, choć do ich transportu nie użyto już dziecięcego wózka.

W ten sposób, blisko dziesięć lat temu, zgromadzony został kamienny komplet. Zestaw, który pozawala nadać porządek działce, określić granice bujnej roślinności; okala klombiki, odpierając napór trawnika. Ziemia pracuje, więc od czasu do czasu trzeba wyciągać zanurzone w niej kamienie. Pracuje też wyobraźnia właścicielki działki, więc kamienie są na nowo układane w innych miejscach, zestawiane w odmiennych konfiguracjach. Są niczym zestaw kamiennych klocków, z którego ułożyć można prawie wszystko.

dzielo dzialka zaloga dzi kolekcja dzielo dzialka formularz kontaktowy Muzeum Etnograficzne w Krakowie
freeenergyquote.com www.carsaccidentsinsurances.com