Podziel się ziemią

21 06 2011 :: Magdalena Zych :: Komentuj

Inicjatywy spod znaku „good life”, „slow food” i innych figur retoryki ekologicznej stanowią kontekst dla funkcjonowania ogródków działkowych w Wielkiej Brytanii. Jedną z ciekawszych około-działkowych akcji jest działalność Huge’a Fearnley-Whittingstall’a, dziennikarza, pisarza i twórcy telewizyjnego, który z przedsięwzięcia nazywanego przez siebie „eksperymentem” uczynił odpowiedź na tęsknoty tysięcy Brytyjczyków.


[czytaj dalej...]

Dzieło Farma

24 11 2009 :: Magdalena Zych :: Komentuj

Usłyszałam raz o filmie dokumentalnym o jednej z amerykańskich farm produkujących żywność organiczną według zasad biodynamiki. Życzliwy doniósł pamiętając o istnieniu działkowych kalendarzy biodynamicznych. Brzmiało intrygująco. O film się postarałam, jest w bibliotece MEK.

„The Real Dirt of Farmer John” z 2005 roku to zabawna i dramatyczna opowieść o rolniczej Ameryce. Reżyser Taggart Siegel opowiadając historię Johna Petersona, rolnika ze środkowego zachodu (północne Illinois), pokazuje jak świat amerykańskiej prowincji lat 50-tych, przez czas kontrkultury ’68 roku i kryzysu lat 80-tych doszedł do punktu, w którym ludzie rozglądają się za prawdziwą żywnością a uprawna, dobrej jakości ziemia jest przeznaczana pod kolejne osiedla domów sięgających daleko od metropolii przedmieść. Widzimy kapitalne materiały archiwalne (wszechobecność amatorskich kamer znów daje świetne rezultaty), śledzimy chwile świetności i całkowitego upadku farmy, kibicujemy kreatywnym pomysłom właściciela mocującego się z samym sobą i zmieniającymi się warunkami gospodarowania.

[czytaj dalej...]

Ogród

9 07 2009 :: Aleksander Duraj :: Komentuj

na-dzialce_at-an-allotment_13

Przed wojną były tu nauralne rozlewiska rzeki Wisły. W XIXw. krakowska dzielnica Kazimierz przestaje być wyspą, stare koryto Wisły zostaje zasypane i powstają Planty Dietlowskie. Most kolejowy nad rzeką Wisłą w okolicach ul.Blich zostaje zamieniony na wiadukt nad ulicą Dietla. Pomyśleć, że można było przeżyć ten sam most z dwóch jakże innych perspektyw: przepływając pod nim łódką i kilka lat później przejeżdżając dorożką.

W czasie drugiej wojny światowej niemcy zamieniają podmokłe łąki w lotnisko. Utwardzają teren wysypując i ubijając kilkadziesiąt centymetrów żwiru. Po wojnie powstaje tu ogródek działkowy. Dzisiaj nazywa się Rodzinny Ogród Działkowy Grzegórzki przy ul. Francesco Nullo w Krakowie.

Historię ogrodu działkowego opowiedziała mi przemiła działkowiczka, która dała mi do domu na skosztowanie prawdziwej sałaty bez nawozów i spryskiwania. “Ekologiczna sałata”. Opowiedziała także historię o tym jak jej mąż z synem przekopywali ziemię. “Jak pan myśli- zapytała – co można zrobić, aby zamienić żwirowatą powierzchnię pasu startowego w urodzajną glebę?”. Dobre pytanie. Jej mąż z synem kopali głębokie rowy na około dwa metry. Ściągnięty z powierzchni żwir wsypywali na dół do rowu i przykrywali wykopanym czarnoziemem. Najlepszą gatunkowo glebą. W ten sposób odwrócili całą ziemię na działce. Zamienili lotnisko w grządki. Praca od podstaw.

Fotografuję ten ogród działkowy i działkowców od ponad roku. Ale dopiero stosunkowo nie dawno otrzymałem przywilej uznania mnie za stałego bywalca. Oczywiście nie ze strony wszystkich poznanych przeze mnie działkowców. Nie wynika to z nieufności, lecz zupełnie innego rozumienia czasu i relacji międzyludzkich. Dla nich znajomości powstają przez lata, a przyjaźnie są na całe życie. Dla nas świat pędzi.Ten ogród działkowy jest dla mnie jak wyspa dryfująca z dala od głównego prądu czaso-przestrzenni; “stalkerowska zona” obrośnięta przez biurowce i bloki gdzieś na krawędzi czasu. Miejski zgiełk ustępuje tu powolnemu rytmowi ziemi. Pośpiech jest nie zalecany.

Zwolnij.

kilka linków:
Łakomy kąsek
Wykupujmy dziaqlki ?! Tak!
kupie działkę

Wdzięczność

28 05 2009 :: Karolina Kolanowska :: Komentuj

Ziemia skrywa w sobie różne tajemnice.

Gdyby tak prześledzić choć jeden rok, może miesiąc czy nawet dzień z jej życia, z pewnością niejedno by nas w niej zaskoczyło. Mało, kto dziś potrafi przypatrywać się jej bacznie i nie chodzi tu tylko o obracaniu się wokół własnej osi, ale przede wszystkim o obserwację ziemi-podłoża, po którym stąpamy. Nic dziwnego spuszczenie wzroku na dłużej niż minutę bywa uważane za objaw zakłopotania, zamyślenia, bądź co gorsza znudzenia. Tym, którym ziemia pod względem zamiłowań i/lub pracy jest bliższa, potrafią odróżnić jej gęstość, barwę a nawet zapach. Wiedzą po prostu, co w trawie piszczy.

Pani Zofii- działkowiczce znającej swój ogród od co najmniej kilkunastu lat, ziemia co jakiś czas odkrywa własne skarby. Co prawda pani Zofia obłaskawia ziemie w swym ogródku przekopując ją starannie, oczekując jedynie pięknych plonów swej pracy .Ta jednak kryje w zanadrzu dla niej coś jeszcze- odłamki szkieł i metali (pomijam tu oczywiście nieżywe nornice). Czyżby to ślad alladynowskich podziemnych ogrodów, gdzie kwiaty i drzewa zbudowane były z drogocennych kruszców?

Trzeba kopać dalej, bo jedno jest pewne

człowiek jak podupadnie na zdrowiu, no to działka też podupadnie

- tak twierdzi mąż pani Zofii i z tym twierdzeniem należy się zgodzić!

dzielo dzialka zaloga dzi kolekcja dzielo dzialka formularz kontaktowy Muzeum Etnograficzne w Krakowie